Scofferchef w sposób oczywisty nawiązuje do Masterchefa, z tą jednak różnicą, że wychwala pod niebiosa proste i niekoniecznie zdrowe potrawy. Przepisy są sprawdzone i autor faktycznie je poleca. Jednakże gotowanie ze Scofferchefem pełne jest ironii i kpiny z co bardziej udziwnionych potraw. Blog adresowany jest też do osób poszukujących ciekawych informacji kulinarnych z kraju i ze świata.

Świat Dysku od kuchni. Klatchańska kawa, orakh, skubbo, paszteciki Dibblera, zapiekanka oracza i inne specjały

Lista filmów kulinarnych

Niebiańska Zupa Biedronki i Czarnego Kota

środa, 26 czerwca 2019

Nie przepadam za papryką, ale węgierskie pasty paprykowe po prostu wymiatają w kosmos. Niezależnie od producenta do wyboru mamy wersję łagodną i ostrą. Legenda głosi, że kiedyś istniała pasta tak ostra, że wystarczyło dodać jej odrobinę (tak wielkości ziarnka grochu) do jajecznicy na pięć osób i to było aż nadto. Cóż na razie jest to tylko rodzinna legenda. Może to był wyrób miejscowy, tylko dla wybrańców? Może kubki smakowe trochę się wypaliły od nadmiaru wrażeń? Może producent zmienił skład, a może to papryczki 30 lat temu były ostrzejsze? W każdym razie nawet najostrzejsza pasta paprykowa nie jest wystarczająco ostra dla mojego wuja.
Pomijając ten drobny szczegół gorąco polecam piekielne pasty węgierskie - wystarczająco piekielne dla zwykłego zjadacza chleba. I słone. Nie mogę tu nie wspomnieć o cudownej słoności, która nawet mnie ukontentowała i wprawiła w błogostan.

Z czym się to je?

Przede wszystkim jest to świetny dodatek do mięsa, jajecznicy, kanapek, zupy, gulaszu, pizzy, tostów, zapiekanek, frytek, a także do sosu jogurtowego. Pastę można też połączyć z majonezem, by dodać trochę pikanterii do tego związku olejowo-żółtkowego.
Tak naprawdę pastę paprykową możemy spokojnie dodać tam, gdzie mile widziana jest papryka i sól. Ogranicza nas więc tylko nasza wyobraźnia.

Znane marki

W sprzedaży dostępne są trzy marki: Univer, Kalocsai i Vega. Każda pasta ma dwa warianty: pikantny (csípős) i łagodny (csemege).

Grafika: Scoffer

sobota, 15 czerwca 2019

Szok i niedowierzanie! Zaraz wyjaśnię dlaczego.
Po pierwsze: są to warzywa na patelnię, które w składzie nie mają taniego zapychacza jakim jest marchewka (a myślicie, że dlaczego tak ją wpychają do każdej paczki z mrożonymi warzywami?).
Po drugie: nie ma tu cebuli (hurra!), którą też maniakalnie wciskają w każdy możliwy zestaw obiadowy (co jest istną dyskryminacją osób, które nie znoszą smaku smażonej bądź duszonej cebuli).
Po trzecie: nie ma papryki. Ani czerwonej, ani zielonej, ani tym bardziej żółtej. Tak, ja też jestem w szoku. Warzywa na patelnię bez papryki to prawdziwy ewenement. 
Mroźna Kraina ewidentnie uczyniła ukłon dla swoich co bardziej wybrednych klientów. Wspaniały gest, szkoda, że z dostępnością gorzej (a może ja mam tylko takiego pecha? Na cztery Biedronki tylko w jednej z nich była wyżej i niżej wspomniana mieszanka).

Dokładna nazwa mrożonki to: WARZYWA NA PATELNIĘ Z ZIARNAMI W SOSIE.
W składzie znajdziemy następujące warzywa i nasiona: groszek zielony, kukurydzę, fasolę płaskostrąkową zieloną, nasiona soi, fasolę czerwoną, nasiona słonecznika, nasiona lnu.
Zdecydowanie przeważa tu kolor zielony. Dlaczego to podkreślam? Idąc za radą niesamowitego sprzedawcy gorących kiełbasek Gardło Sobie Podrzynam Dibblera: "Przecież warto chyba dodać trochę koloru do opowieści, prawda? Ludzie lubią kolory". Tak, ten też był zielony, panie Dibbler.
Przy okazji wszystkich fanów i przyszłych fanów twórczości Pratchetta zapraszam do lektury "Absurdalnie zabawnych cytatów kulinarnych ze Świata Dysku".


* Proszę, wyprowadźcie mnie z błędu. Proszę, proszę, proszę!

Artykuł nie jest sponsorowany. Tak jak wszystkie artykuły na moich blogach. Miłość do zielonych warzyw i nienawiść do marchewki, cebuli i papryki pochodzi prosto z mojego serduszka. Mroźna Kraino (mrug, mrug) możesz się zrewanżować, najlepiej w naturze :D

Zdjęcia: Scoffer


Popularne Posty

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.