Scofferchef w sposób oczywisty nawiązuje do Masterchefa, z tą jednak różnicą, że wychwala pod niebiosa proste i niekoniecznie zdrowe potrawy. Przepisy są sprawdzone i autor faktycznie je poleca. Jednakże gotowanie ze Scofferchefem pełne jest ironii i kpiny z co bardziej udziwnionych potraw. Blog adresowany jest też do osób poszukujących ciekawych informacji kulinarnych z kraju i ze świata.

Świat Dysku od kuchni. Klatchańska kawa, orakh, skubbo, paszteciki Dibblera, zapiekanka oracza i inne specjały

Lista filmów kulinarnych

Niebiańska Zupa Biedronki i Czarnego Kota

niedziela, 12 lipca 2020

Smaczny, prosty i elegancki obiad do przygotowania w max. 30 minut. Czyli jak z lenistwa uczynić zaletę i przygotować zdrowy i pożywny obiad dla całej rodziny. A nagrodą niech będzie: oszołomienie, szok i niedowierzanie (kolejność dowolna) wyżej wspomnianej, szacownej familii.
W czym tkwi sekret? Dlaczego to proste danie tak cieszy oko i podniebienie? A no właśnie, moi mili, słowem klucz jest tutaj przymiotnik: proste. Sekret jak zwykle tkwi w prostocie. Po prostu: łosoś, ziemniaki i sałata w najprostszym wydaniu. Ryba, jak to zwykle z rybami bywa, żąda obecności soli (spróbujcie zjeść ze smakiem rybę bez soli, powodzenia!). Łososia los złączył dodatkowo z cytryną. Rozdzielanie tych dwojga jest więc posunięciem wysoce nieroztropnym. Tam gdzie łosoś, tam musi być i cytryna. Sprawa wydaje się oczywista: łosoś, jako wyjątkowo tłusta ryba, najlepiej smakuje z solą i cytryną. Nie ma tu miejsca na łososia w pistacjach, amaretto, tajskim sosie, z pesto czy (o zgrozo!) w sosie miodowo-sojowym. Po co wszystko komplikować, skoro łosoś sam z siebie rozpływa się w ustach?

Składniki:

  • łosoś
  • ziemniaczki (czyli pieszczotliwa nazwa na małe ziemniaki)
  • sałata masłowa (na zdjęciu jest też trochę sałaty rzymskiej)
  • olej (rzepakowy albo słonecznikowy)
  • ocet winny z czerwonego wina
  • czosnek
  • vegeta
  • sól
  • cytryna

Przygotowanie:

ZIEMNIACZKI
Zaczynamy od ziemniaków, bo ich przygotowanie zajmuje najwięcej czasu (no może poza sałatą, ale na jej przygotowanie będziemy mieć ponad 20 minut - gdy ziemniaki będą się gotować, a łosoś będzie się piekł w kombiwarze).
Start. Ziemniaki obieramy ze skórki, płuczemy, zalewamy gorącą wodą, ewentualnie jeśli są zbyt duże - przepoławiamy lub kroimy w ćwiartki. Nastawiamy na 20 minut, najpierw na większym ogniu, a gdy zaczną się gotować zmniejszamy na średni bądź mały płomień (tak, żeby woda sobie w spokoju mogła bulgotać). Po 15 minutach dodajemy soli. Po 20 minutach ziemniaczki odcedzamy i przekładamy do kombiwaru. Pieczemy je do momentu, aż skórka się ładnie przyrumieni - czyli kilka minut przy temperaturze ok. 220°C.
Do ziemniaczków polecam sos czosnkowy lub sos pesto (tutaj).

ŁOSOŚ
Rybę płuczemy pod bieżącą, zimną wodą. Nacieramy solą, wkładamy do folii do pieczenia (rękaw albo torebka - w zależności od ilości i wielkości filetów) i wyciskamy na łososia dużo soku z cytryny. Pieczemy w kombiwarze w temperaturze ok. 220°C przez ok. 20-25 minut (w zależności od grubości ryby). Przed podaniem ponownie skrapiamy łososia sokiem z cytryny.

SAŁATA
Sałatę dokładnie płuczemy w zimnej wodzie, suszymy, rwiemy liście (choć przyznam szczerze, że rzymską kroję w ręku) i kolejny raz ulegamy pokusie zjadając najmłodsze listki z samego środka (bo są najlepsze!). Następnie przygotowujemy sos, chociaż chyba właściwszym określeniem byłby dressing czosnkowy. Potrzebujemy do tego: wyciśniętego przez praskę czosnku (wystarczy jeden ząbek; można oczywiście więcej, jeśli chcecie mieć więcej wolnej przestrzeni w komunikacji miejskiej*), co najmniej 1/4 szklanki oleju (tylko nie dodawajcie oliwy z oliwy, bo jej specyficzny smak wszystko zepsuje), 2 łyżeczki octu winnego, szczyptę soli i tyle samo vegety. Wszystko wlewacie do kubka lub salaterki i dokładnie ze sobą mieszacie, najlepiej przy użyciu blendera (chociaż mocny, ręczny spieniacz do mleka też daje radę)**. Dressing dodajemy do sałaty na chwilę przed podaniem do stołu, gdyż sałata masłowa jest bardzo delikatna. To taka księżniczka na ziarnku grochu wśród innych sałat.

* Jeśli jednak nie chcecie zabijać współpasażerów swym oddechem polecam zjeść jabłko, a najlepiej dwa. Pomaga też natka z pietruszki. Ładnie wygląda na zębach. Tak wiosennie.
**Moja teściowa ma na to inny sposób: wszystkie składniki (oprócz sałaty) wlewa do słoika, dodaje trochę ciepłej wody, słoik zakręca i energicznie nim potrząsa. Trzeba przyznać, że sól się ładnie rozpuszcza i całość jest dobrze wymieszana, jednak łatwo można przesadzić z wodą i zbyt rozwodnić esencję.

Zdjęcie: Scoffer

Popularne Posty

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.