Scofferchef w sposób oczywisty nawiązuje do Masterchefa, z tą jednak różnicą, że wychwala pod niebiosa proste i niekoniecznie zdrowe potrawy. Przepisy są sprawdzone i autor faktycznie je poleca. Jednakże gotowanie ze Scofferchefem pełne jest ironii i kpiny z co bardziej udziwnionych potraw. Blog adresowany jest też do osób poszukujących ciekawych informacji kulinarnych z kraju i ze świata.

Świat Dysku od kuchni. Klatchańska kawa, orakh, skubbo, paszteciki Dibblera, zapiekanka oracza i inne specjały

Lista filmów kulinarnych

Niebiańska Zupa Biedronki i Czarnego Kota

środa, 10 czerwca 2020


Twoja zupa jest zbyt słona, za pikantna, mdła, za tłusta, za gęsta lub za rzadka? Spokojnie, zaraz to naprawimy.

Zbyt słona? 

  • Wrzuć surowego ziemniaka lub torebkę ryżu, pogotuj kilka minut następnie wyjmij z zupy.
  • W przypadku lekko przesolonej zupy dodaj śmietany lub wrzuć białko jajka.
  • Gdy nic nie pomaga należy wówczas zwiększyć objętość zupy, czyli dolać więcej wody i dodać więcej warzyw.

Za pikantna?  

  • Dodaj śmietanki lub śmietany (pamiętaj, że w przypadku dodania do zupy śmietany 18% najpierw musisz ją zahartować)
  • Wrzuć surowego ziemniaka lub torebkę ryżu.
  • Dodaj soku z cytryny.
  • Dodaj przecieru pomidorowego - oczywiście jeśli pasuje on do Twojej zupy (żurek z przecierem pomidorowym to raczej kiepski pomysł)
  • Najlepiej jednak zwiększ ilość składników w zupie. Jeśli masz trochę bulionu to koniecznie go dolej.
  • W ostateczności dolej wody. Trudno, zupa będzie wodnista, ale nikt przynajmniej nie będzie ział ogniem;)

Mdła?

  • Dodaj przyprawy i zioła (do wyboru: anyż, bazylia, chili, chrzan, cząber, czosnek, estragon, gałka muszkatołowa, gorczyca, goździki, jałowiec, kminek, kolendra, koperek, liść laurowy, lubczyk, majeranek, natka z pietruszki, oregano, pieprz, rozmaryn, ziele angielskie, zioła prowansalskie).
  • Dodaj sól.
  • Dodaj soku z cytryny lub trochę octu winnego.
  • Dodaj maggi lub sosu sojowego.
  • Dodaj kostkę bulionową.

Za tłusta? 

  • Ostudź, włóż do lodówki na kilkanaście minut, a następnie usuń z wierzchu tłustą warstwę. (Jeśli nie chcesz mieć zbyt tłustej zupy, pamiętaj by przed gotowaniem zdjąć skórę z kurczaka/indyka).
  • Na powierzchni zupy połóż papier pergaminowy. Powinno pomóc za pierwszym razem. Jeśli nie masz papieru pergaminowego zastosuj papierowy ręcznik kuchenny (z tym, że musisz naprawdę szybko go zdjąć z zupy, a całą operację powtórzyć kilka razy z nowym ręcznikiem).
  • Do gazy włóż kilka kostek lodu i zbieraj tłuszcz z zupy przesuwając tym pakunkiem po jej powierzchni.
  • Podczas gotowania włóż do zupy surowe białko jajka. Zostaw je na kilka minut, a następnie wyjmij za pomocą łyżki cedzakowej.

Zbyt gęsta? 

  • Jeśli bardzo - dolej bulionu lub w ostateczności wodę (pamiętaj, że po tych zabiegach zupę trzeba będzie doprawić).
  • Jeśli tylko trochę - dodaj śmietany/śmietanki.

Za rzadka? 

  • Dodaj zasmażkę.
  • Do gotującej się zupy wrzuć porcję kaszy manny i gotuj tyle, ile jest podane na opakowaniu (nieustannie mieszając).
  • Do gotującej się zupy wrzuć ryż lub makaron i gotuj tyle, ile jest podane na opakowaniu.
  • Jeśli masz na to czas ugotuj w drugim garnku trochę warzyw i dodaj do zupy. Można też dodać więcej ziemniaków, kaszę jęczmienną lub kaszę jaglaną.
  • Do gotującej się zupy powoli dodawaj roztrzepane, surowe żółtko jaja (w przeciwnym razie zetnie się i trudno je będzie potem rozetrzeć w zupie). Można też dodać ugotowane żółtko, które należy wcześniej dokładnie przetrzeć przez sitko.
  • Dobrym pomysłem jest też zblendowanie zupy i udawanie, że po prostu tak miało być od samego początku (taka zupa ma ten plus, że nie widać w niej poszczególnych warzyw, jest więc szansa, że każdy z domowników bez grymaszenia zje solidną porcję gotowanych warzyw).
  • Dodaj trochę płatków ziemniaczanych. Jeśli nie masz płatków możesz dodać trochę mąki ziemniaczanej bardzo dokładnie wymieszanej z zimną wodą. Zupę należy wówczas doprowadzić do wrzenia.
  • I mój ulubiony sposób: poczekaj aż nadmiar wody wyparuje podczas gotowania;) 

Grafika: Mustafa shehadeh z Pixabay

wtorek, 19 maja 2020


Dobrze przyrządzone mięso mielone to połowa sukcesu takich dań jak tortilla i pita. Nie ma bowiem nic gorszego niż mięso bez smaku i to w dodatku źle wysmażone. Poniżej podaję Wam mój popisowy przepis na mięso mielone. Tak przyrządzone mięso pasuje do naprawdę wielu dań: wspomnianej już tortilli i pity, makaronu, ryżu, do zwykłych zapiekanek i jako farsz do zapiekanek z cukinii. Jest to też niezwykle smaczna alternatywa dla kotleta mielonego. Dobrze wtedy mięso podać z sosem majonezowo-czosnkowym (przepis tutaj).

Składniki:

  • 500 g mięsa mielonego wieprzowego z szynki albo łopatki (jeśli wyjdzie za dużo to najwyżej resztę zamrozicie i będziecie mieli na dwa obiady), może być też kurczak albo indyk (delikatniejszy smak mięsa)
  • 1/2 opakowania przyprawy do kurczaka (ja kupuję złocistą, ale niestety producent zmienił skład i to nie jest już to samo co kiedyś. Zbyt pikantna. Przymierzam się więc do zrobienia własnej przyprawy. Jeśli uda mi się uzyskać idealne proporcje to się z Wami oczywiście podzielę:)
  • 3 duże ząbki czosnku
  • 1 płaska łyżeczka soli (jak ktoś woli mniej słone to wystarczy dodać 1/2 łyżeczki)
  • olej rzepakowy

Przygotowanie:

Do dużej miski (albo głębokiego talerza) wkładamy mięso, zasypujemy przyprawą do kurczaka i dodajemy sól. Obieramy czosnek, ząbki przekrawamy na pół i wyciskamy w prasce bezpośrednio na mięso. Wszystko porządnie mieszamy*, przykrywamy talerzem i wstawiamy do lodówki. Najlepiej jakby mogło tam stać co najmniej pół dnia, wtedy mięso porządnie przejdzie smakiem i zapachem przypraw.
Rozgrzewamy dużą patelnię (średni gaz), wlewamy olej, czekamy aż się podgrzeje i wrzucamy mięso. Skrupulatnie rozdrabniamy je łopatką kuchenną (to bardzo ważna czynność, więc proszę tego nie bagatelizować!) i co jakiś czas mieszamy, aby się równomiernie przypa... eee przysmażyło. Dobrze rozdrobnione i wysmażone mięso powinno wyglądać tak jak na poniższym zdjęciu. Polecam!


*I tutaj dochodzimy do problematycznej kwestii: jak dobrze wymieszać mięso? Ja to robię rękami, gdyż łyżką po prostu nie da się tego porządnie wykonać. Ale gdy ktoś spoza najbliższego otoczenia patrzy mi na ręce - używam tej nieszczęsnej łyżki - jakoś rękawiczki do mnie nie przemawiają. Po prostu stawiam się w sytuacji mojego gościa, u którego takie przygotowywanie potrawy może budzić obrzydzenie. Ręce powinny być dokładnie wyszorowane, łącznie z paznokciami. Ale ile osób, tak naprawdę, przestrzega tych wytycznych?

Zdjęcia: Scoffer

poniedziałek, 18 maja 2020


Składniki:

  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 puszka zielonego groszku
  • 10 czarnych oliwek
  • 10 zielonych oliwek nadziewanych papryką
  • 5 marynowanych pieczarek
  • 5 parówek
  • łyżka oleju
  • sól
  • pieprz

Przygotowanie:

Ma być szybko, sprawnie i bez zbędnego bałaganu. Jak w wojsku. Parówki kroimy w ręku (oszczędność czasu i deski) i wrzucamy na gorący olej. Smażymy dopóki nie zarumienią się od nadmiaru wrażeń. 
Pomiędzy jednym a drugim machnięciem drewnianej łyżki szybko otwieramy przygotowane wcześniej puszki i słoiki. Wysypujemy zawartość na duże sitko (w przypadku oliwek i pieczarek wyjmujemy ich rozsądną ilość, a resztę zjadamy). Płuczemy wszystko pod zimną wodą, by pozbyć się konserwowego zapachu i smaku. 
To wszystko jednak pozory, nie dajcie się zmylić! Naszą prawdziwą misją jest bowiem uwolnienie czerwonej fasolki od tej okropnej bordowej mazi, w której jest zatopiona. Co to w ogóle ma być? Sos własny? Ktoś w ogóle coś robi z tej brei? Doprawdy, jedyne co można z tym zrobić to dodać to na listę "Obrzydliwości Nuggana".
A wracając do tematu: na koniec wrzucamy wszystko na patelnię i podgrzewamy. Albo i nie. W końcu to wolny kraj. Jeśli chcemy, możemy w tym momencie dodać trochę soli i pieprzu, żeby życie miało smaczek. No i to by było na tyle. Baza gotowa, a więc smacznego!

Zdjęcie: Scoffer

środa, 18 września 2019

Szybki i smaczny obiad dla bardzo niecierpliwych i jeszcze bardziej głodnych osób. Zrobienie dania zajmuje maksymalnie tyle minut, ile potrzeba na przygotowanie wybranej przez Was mieszanki warzywnej (czyli wszystko zależy od fantazji producenta, no chyba, że robicie własną mieszankę warzywną).

Składniki:

  • gotowa mieszanka warzywna lub własny twór*
  • *czerwona fasola i kukurydza z puszki, mrożony zielony groszek, mrożony groszek cukrowy 
  • parówki (Z wyższej półki. Zwracajcie uwagę na zawartość mięsa w mięsie, czyli na procentową zawartość mięsa. W mięsie. Bo to parówki. Z wyższej półki, znaczy się de luxe, znaczy się prawie na pewno zrobiono je ze zwierzęcia lądowego. Prawdopodobnie parzystokopytnego. Nie macie się więc czym martwić, szczury odpadają. Nie mają kopyt.)
  • makaron gniazda (Te cienkie, of course. Wstążki są niedobre.)
  • nasiona słonecznika (Najlepiej prażone. Można samemu przygotować większą ilość i trzymać w słoju właśnie na takie chwile.)
  • olej
  • kurkuma, curry, sól, pieprz
  • feta, żółty ser (bonus)

Przygotowanie (z gotową mrożonką):

1) Na rozgrzaną patelnię wlewamy olej, czekamy aż się podgrzeje, wrzucamy mieszankę warzywną.
2) Parówki kroimy w plasterki - ma być grubo: tak, jak chłopu do kosy. Wrzucamy na drugą rozgrzaną patelnię albo czekamy chwilę i kiedy warzywa trochę dojdą do siebie, dodajemy do nich parówki.
3) Do mieszanki warzywnej dodajemy słonecznik.
4) Gotujemy wodę w czajniku elektrycznym (żeby było szybciej), wodę przelewamy do garnka, dodajemy trochę kurkumy, gotujemy, wrzucamy makaron, solimy, czekamy 3 minuty, w międzyczasie kilka razy mieszamy i następnie przecedzamy. Makaron wrzucamy na patelnię na samym końcu, warzywa powinny być już wtedy gotowe.
5) Gdy na patelni mamy już wszystkie składniki wtedy dodajemy curry, sól i pieprz.
6) Gdy mamy więcej czasu na przygotowania warto do dania dodać pokrojoną w kostkę fetę i zetrzeć na tarce trochę sera żółtego. Dodajemy je w tym samym czasie co makaron.


*Przygotowanie własnej mieszanki warzywnej:

Mrożonki przygotowujemy według instrukcji, z tym, że absolutnie nie przykrywamy garnka pokrywką (dzięki temu zachowamy piękny, soczysty kolor groszku - serio, to działa!).
Kukurydzę i czerwoną fasolkę przekładamy z puszki na sitko i polewamy zimną wodą (pozbędziemy się wtedy tego charakterystycznego smaku i zapachu). I to tyle mądrości. Smacznego!


Zdjęcia: Scoffer

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Szok i niedowierzanie! Zaraz wyjaśnię dlaczego.
Po pierwsze: są to warzywa na patelnię, które w składzie nie mają taniego zapychacza jakim jest marchewka (a myślicie, że dlaczego tak ją wpychają do każdej paczki z mrożonymi warzywami?).
Po drugie: nie ma tu cebuli (hurra!), którą też maniakalnie wciskają w każdy możliwy zestaw obiadowy (co jest istną dyskryminacją osób, które nie znoszą smaku smażonej bądź duszonej cebuli).
Po trzecie: nie ma papryki. Ani czerwonej, ani zielonej, ani tym bardziej żółtej. Tak, ja też jestem w szoku. Warzywa na patelnię bez papryki to prawdziwy ewenement. 
Mroźna Kraina ewidentnie uczyniła ukłon dla swoich co bardziej wybrednych klientów. Wspaniały gest, szkoda, że z dostępnością gorzej (a może ja mam tylko takiego pecha? Na cztery Biedronki tylko w jednej z nich była wyżej i niżej wspomniana mieszanka).

Dokładna nazwa mrożonki to: WARZYWA NA PATELNIĘ Z ZIARNAMI W SOSIE.
W składzie znajdziemy następujące warzywa i nasiona: groszek zielony, kukurydzę, fasolę płaskostrąkową zieloną, nasiona soi, fasolę czerwoną, nasiona słonecznika, nasiona lnu.
Zdecydowanie przeważa tu kolor zielony. Dlaczego to podkreślam? Idąc za radą niesamowitego sprzedawcy gorących kiełbasek Gardło Sobie Podrzynam Dibblera: "Przecież warto chyba dodać trochę koloru do opowieści, prawda? Ludzie lubią kolory". Tak, ten też był zielony, panie Dibbler.
Przy okazji wszystkich fanów i przyszłych fanów twórczości Pratchetta zapraszam do lektury "Absurdalnie zabawnych cytatów kulinarnych ze Świata Dysku".


* Proszę, wyprowadźcie mnie z błędu. Proszę, proszę, proszę!

Artykuł nie jest sponsorowany. Tak jak wszystkie artykuły na moich blogach. Miłość do zielonych warzyw i nienawiść do marchewki, cebuli i papryki pochodzi prosto z mojego serduszka. Mroźna Kraino (mrug, mrug) możesz się zrewanżować, w naturze.

Zdjęcia: Scoffer


środa, 26 czerwca 2019

Nie przepadam za papryką, ale węgierskie pasty paprykowe po prostu wymiatają w kosmos. Niezależnie od producenta do wyboru mamy wersję łagodną i ostrą. Legenda głosi, że kiedyś istniała pasta tak ostra, że wystarczyło dodać jej odrobinę (tak wielkości ziarnka grochu) do jajecznicy na pięć osób i to było aż nadto. Cóż na razie jest to tylko rodzinna legenda. Może to był wyrób miejscowy, tylko dla wybrańców? Może kubki smakowe trochę się wypaliły od nadmiaru wrażeń? Może producent zmienił skład, a może to papryczki 30 lat temu były ostrzejsze? W każdym razie nawet najostrzejsza pasta paprykowa nie jest wystarczająco ostra dla mojego wuja.
Pomijając ten drobny szczegół gorąco polecam piekielne pasty węgierskie - wystarczająco piekielne dla zwykłego zjadacza chleba. I słone. Nie mogę tu nie wspomnieć o cudownej słoności, która nawet mnie ukontentowała i wprawiła w błogostan.

Z czym się to je?

Przede wszystkim jest to świetny dodatek do mięsa, jajecznicy, kanapek, zupy, gulaszu, pizzy, tostów, zapiekanek, frytek, a także do sosu jogurtowego. Pastę można też połączyć z majonezem, by dodać trochę pikanterii do tego związku olejowo-żółtkowego.
Tak naprawdę pastę paprykową możemy spokojnie dodać tam, gdzie mile widziana jest papryka i sól. Ogranicza nas więc tylko nasza wyobraźnia.

Znane marki

W sprzedaży dostępne są trzy marki: Univer, Kalocsai i Vega. Każda pasta ma dwa warianty: pikantny (csípős) i łagodny (csemege).

Grafika: Scoffer

środa, 12 czerwca 2019


Składniki (proporcje tak pi razy drzwi):

  • 2 kopiaste, duże łyżki majonezu (można też zrobić pół na pół z jogurtem typu greckiego)
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 duży ząbek czosnku

Przygotowanie:

Składniki ze sobą mieszamy. Czosnek koniecznie wyciskamy przez praskę! Mieszając rozcieramy czosnek z solą na ściance naczynia. Próbujemy sosu i jeśli jest ok to ok, jeśli jest za ostry dodajemy majonezu lub jogurtu, jeśli jest za gęsty dodajemy więcej soku z cytryny, jeśli zbyt delikatny dodajemy więcej czosnku, a co do soli to z pewnością wiecie sami (czyt. solimy ile wlezie).
I w ten oto prosty sposób powstało arcydzieło kulinarne, które dumnie mogę nazwać sosem z lekką nutką cytradencji. Idealny na letnie wieczory, do odstraszania komarów.

Zdjęcie: Scoffer

środa, 15 maja 2019

Czego nie warto robić na imprezę? Sałatki owocowej! Naprawdę szkoda zachodu.

Pozwólcie, że Wam coś doradzę: nigdy, ale to nigdy nie róbcie sałatek owocowych. Nieważne czy dla rodziny, przyjaciół, znajomych, kolegów z pracy czy dla osób zupełnie Wam nieznanych. Nieważne. Ważne jest natomiast to, że na taką sałatkę szkoda marnować czasu* i dobrych chęci. Bo smutna prawda jest taka, że narobicie się tylko jak dzikie osły, wydacie kupę kasy na jakieś egzotyczne owoce, a nikt tego nie będzie jadł. Nikt też nie doceni Waszego wysiłku (no chyba, że ktoś sam kiedyś robił takie sałatki i po prostu jest mu Was szkoda). Taka prawda. Nikt. Chyba, że kogoś zmusicie szantażem emocjonalnym lub zje trochę z czystej grzeczności i szacunku dla gospodarza.
A wierzcie mi na słowo, że ta sałatka naprawdę nie powinna długo stać. Po pierwsze, bo puszcza sok, po drugie robi się niepokojąco miękka, a po trzecie szybko się psuje. Jeśli myślicie, że możecie ją przechowywać w lodówce przez kilka dni to muszę Was niestety rozczarować. Sfermentuje i to szybciej niż Wam się wydaje.
Jeśli chcecie podać owoce na imprezie lepiej pokroić je w jakieś łatwe do chwycenia kawałki, ponabijać na wykałaczki lub jeśli bardzo chcecie się wykazać możecie zrobić owocowe szaszłyki. Ale naprawdę zaprawdę darujcie sobie sałatkę owocową. No chyba, że ma pełnić funkcję dekoracyjną, a Wy macie dużo wolnego czasu. Jednak jeśli jesteście organizatorami, lepiej ten czas poświęcić na zrobienie koreczków, które (o ile są dobrze przygotowane) cieszą się niegasnącym zainteresowaniem na każdej imprezie.

*Czas. Słowo klucz tego owocowego zamieszania. Zresztą najlepiej jak sami prześledzicie proces powstawania takiej sałatki, wtedy od razu zrozumiecie o co chodzi.

Sałatka owocowa - sposób przygotowania**:

  • Jabłko - umyj, wytrzyj, wydłub gniazdo, pokrój w kostkę.
  • Gruszka - umyj, wytrzyj, obierz owoc ze skórki, wydłub gniazdo, pokrój w kostkę.
  • Śliwka - umyj, wytrzyj, wydłub pestkę, pokrój w kostkę.
  • Kiwi - przekrój, wyjmij owoc za pomocą łyżki, pokrój w plastry, a następnie każdy podziel na cztery części.
  • Mango - umyj, wytrzyj, obierz owoc ze skórki, wydłub pestkę, pokrój w kostkę.
  • Banan - obierz owoc ze skórki, poucinaj końce, pokrój w plastry.
  • Ananas - łohoho, wiecie co? darujmy to sobie... no dobrze, dla dociekliwych: jak świeży to - weź maczetę, zetnij górę, pociachaj skórę, powyrzynaj pozostałości (brzmi to jak opis morderstwa rytualnego hmm), usuń środek, pokrój w kostkę; jak z puszki - pokrój w kostkę, jeśli jest w plastrach.
  • Brzoskwinia/Nektarynka - obierz owoc ze skórki (nektarynki nie trzeba obierać), wydłub pestkę, pokrój w kostkę; jeśli jest z puszki (brzoskwinia) - pokrój w kostkę.
  • Winogrona - zerwij z gałązki, umyj, osusz, jak małe - nie rób nic; jak duże - przekrój.
  • Mandarynki/Pomarańcze - obierz owoc ze skóry, rozdziel, wydłub pestki, każdą cząstkę przekrój lub podziel na trzy.
  • Melon - obierz owoc ze skóry, wydłub pestkę, pokrój w kostkę.
  • Pitaja - owoc tylko do dekoracji, bo w smaku jest naprawdę nijaki. Pitaję przekrawamy na pół, łyżeczką wydobywamy miąższ, formując go w małe kulki lub wyciągamy miąższ za pomocą dużej łyżki i kroimy w plasterki.
  • Papaja - obierz owoc ze skóry, usuń pestki, pokrój w kostkę.
  • Pomelo - obierz owoc ze skóry, rozdziel, wydłub pestki, każdą cząstkę podziel na trzy.
  • Kaki - usuń szypułkę, umyj, obierz owoc ze skóry, pokrój w kostkę.
  • Arbuz - serio tego chcecie? To przynajmniej zlitujcie się nad sobą i kupcie tylko połówkę albo ćwiartkę. Oddzielamy miąższ od skóry, usuwamy pestki i kroimy arbuza w kostkę.
  • Borówki - umyj, osusz.
  • Maliny - to naprawdę kiepski pomysł. Ładnie wyglądają tylko na zdjęciu i to tylko wtedy, gdy się z nimi będziecie obchodzili jak z jajkiem. Są zbyt delikatne do sałatki. Mają ładny kolor, to prawda, ale gdy tylko je wymieszacie z resztą owoców, pozostanie po nich malinowa breja. No, ale jeśli koniecznie chcecie je dodać do sałatki to wystarczy, że je delikatnie opłuczecie i pozostawicie do wyschnięcia.
  • Truskawki - usuń szypułki, umyj, pozostaw do wyschnięcia, przekrój.
  • Grejpfrut - obierz owoc ze skóry, rozdziel, wydłub pestki, każdą cząstkę podziel na trzy.
  • Granat - podziel na cztery części, wyłuskaj ziarenka, uważaj by nie przykleiła się do nich gorzka błonka.
  • Liczi - usuń skorupkę, delikatnie natnij miąższ wokół pestki, usuń pestkę (uwaga! pestka jest trująca, zwróćcie więc uwagę, by jej nie naciąć). Miąższ możemy przekroić lub dodać w całości.

** Odpowiadając na niezadane pytanie: nie, nie trzeba, możecie wybrać tylko kilka, a możecie użyć wszystkich. Po prostu wymieniam tutaj wszystkie składniki, z których robi się sałatki owocowe. No dobra, tak z ręką na sercu: miało być przytłaczająco, żeby ostatecznie zniechęcić Was do tych sałatek. Udało się?

Grafika: Scoffer (wykorzystane zdjęcia autorstwa: engin akyurt, Henryk Niestrój z Pixabay).


środa, 1 maja 2019

Smaczny, prosty i elegancki obiad do przygotowania w max. 30 minut. Czyli jak z lenistwa uczynić zaletę i przygotować zdrowy i pożywny obiad dla całej rodziny. A nagrodą niech będzie: oszołomienie, szok i niedowierzanie (kolejność dowolna) wyżej wspomnianej, szacownej familii.
W czym tkwi sekret? Dlaczego to proste danie tak cieszy oko i podniebienie? A no właśnie, moi mili, słowem klucz jest tutaj przymiotnik: proste. Sekret jak zwykle tkwi w prostocie. Po prostu: łosoś, ziemniaki i sałata w najprostszym wydaniu. Ryba, jak to zwykle z rybami bywa, żąda obecności soli (spróbujcie zjeść ze smakiem rybę bez soli, powodzenia!). Łososia los złączył dodatkowo z cytryną. Rozdzielanie tych dwojga jest więc posunięciem wysoce nieroztropnym. Tam gdzie łosoś, tam musi być i cytryna. Sprawa wydaje się oczywista: łosoś, jako wyjątkowo tłusta ryba, najlepiej smakuje z solą i cytryną. Nie ma tu miejsca na łososia w pistacjach, amaretto, tajskim sosie, z pesto czy (o zgrozo!) w sosie miodowo-sojowym. Po co wszystko komplikować, skoro łosoś sam z siebie rozpływa się w ustach?

Składniki:

  • łosoś
  • ziemniaczki (czyli pieszczotliwa nazwa na małe ziemniaki)
  • sałata masłowa (na zdjęciu jest też trochę sałaty rzymskiej)
  • olej (rzepakowy albo słonecznikowy)
  • ocet winny z czerwonego wina
  • czosnek
  • vegeta
  • sól
  • cytryna

Przygotowanie:

ZIEMNIACZKI
Zaczynamy od ziemniaków, bo ich przygotowanie zajmuje najwięcej czasu (no może poza sałatą, ale na jej przygotowanie będziemy mieć ponad 20 minut - gdy ziemniaki będą się gotować, a łosoś będzie się piekł w kombiwarze).
Start. Ziemniaki obieramy ze skórki, płuczemy, zalewamy gorącą wodą, ewentualnie jeśli są zbyt duże - przepoławiamy lub kroimy w ćwiartki. Nastawiamy na 20 minut, najpierw na większym ogniu, a gdy zaczną się gotować zmniejszamy na średni bądź mały płomień (tak, żeby woda sobie w spokoju mogła bulgotać). Po 15 minutach dodajemy soli. Po 20 minutach ziemniaczki odcedzamy i przekładamy do kombiwaru. Pieczemy je do momentu, aż skórka się ładnie przyrumieni - czyli kilka minut przy temperaturze ok. 220°C.
Do ziemniaczków polecam sos czosnkowy lub sos pesto (tutaj).

ŁOSOŚ
Rybę płuczemy pod bieżącą, zimną wodą. Nacieramy solą, wkładamy do folii do pieczenia (rękaw albo torebka - w zależności od ilości i wielkości filetów) i wyciskamy na łososia dużo soku z cytryny. Pieczemy w kombiwarze w temperaturze ok. 220°C przez ok. 20-25 minut (w zależności od grubości ryby). Przed podaniem ponownie skrapiamy łososia sokiem z cytryny.

SAŁATA
Sałatę dokładnie płuczemy w zimnej wodzie, suszymy, rwiemy liście (choć przyznam szczerze, że rzymską kroję w ręku) i kolejny raz ulegamy pokusie zjadając najmłodsze listki z samego środka (bo są najlepsze!). Następnie przygotowujemy sos, chociaż chyba właściwszym określeniem byłby dressing czosnkowy. Potrzebujemy do tego: wyciśniętego przez praskę czosnku (wystarczy jeden ząbek; można oczywiście więcej, jeśli chcecie mieć więcej wolnej przestrzeni w komunikacji miejskiej*), co najmniej 1/4 szklanki oleju (tylko nie dodawajcie oliwy z oliwy, bo jej specyficzny smak wszystko zepsuje), 2 łyżeczki octu winnego, szczyptę soli i tyle samo vegety. Wszystko wlewacie do kubka lub salaterki i dokładnie ze sobą mieszacie, najlepiej przy użyciu blendera (chociaż mocny, ręczny spieniacz do mleka też daje radę)**. Dressing dodajemy do sałaty na chwilę przed podaniem do stołu, gdyż sałata masłowa jest bardzo delikatna. To taka księżniczka na ziarnku grochu wśród innych sałat.

* Jeśli jednak nie chcecie zabijać współpasażerów swym oddechem polecam zjeść jabłko, a najlepiej dwa. Pomaga też natka z pietruszki. Ładnie wygląda na zębach. Tak wiosennie.
**Moja teściowa ma na to inny sposób: wszystkie składniki (oprócz sałaty) wlewa do słoika, dodaje trochę ciepłej wody, słoik zakręca i energicznie nim potrząsa. Trzeba przyznać, że sól się ładnie rozpuszcza i całość jest dobrze wymieszana, jednak łatwo można przesadzić z wodą i zbyt rozwodnić esencję.

Zdjęcie: Scoffer

sobota, 8 września 2018


Sałatka - słowo klucz każdej szanującej się imprezy. Zapychacze i alkohol to zupełnie inna bajka. Domówka, parapetówka, urodziny, imieniny, rodzinnie czy koleżeńsko, balangowo czy bardziej oficjalnie - sałatka musi być i już. Nie wiesz co dać gościom do jedzenia? Zrób sałatkę. Nie masz pomysłu co zabrać na imprezę składkową? Zrób sałatkę. Wigilia klasowa, studencka, pracownicza? Nie męcz się z barszczem czy śledziami - zrób sałatkę. Jest Ci smutno? Zrób sałatkę. Głodny? Zjedz sałatkę!
No dobra, teraz pozostaje tylko znalezienie takiej sałatki, przy której człowiek się nie narobi, a która będzie zarazem smaczna, tania i efektowna. I w ten sposób dotarliśmy do dwóch fantastycznie dobranych słów: sałatka porowa.
Podstawowymi składnikami tej sałatki wielowarzywnej jest por, kukurydza, fasola czerwona, groszek i majonez. To jest absolutne minimum. 
W zależności od tego jak potraktujemy pora możemy mieć sałatkę łagodną bądź ostrą. To Ty i tylko Ty decydujesz o stanie podniebienia swoich gości.

Składniki:

  • por
  • kukurydza z puszki
  • fasola czerwona z puszki
  • groszek zielony z puszki albo mrożony (im drobniejszy tym smaczniejszy)
  • ogórek świeży lub kiszony
  • oliwki czarne
  • oliwki zielone (mogą być z nadzieniem paprykowym)
  • majonez 
  • opcjonalnie papryka czerwona (by dodać koloru) lub chili (by dodać pikanterii)
  • sól
  • pieprz


Przygotowanie:

Zawartość z puszek (kukurydza, fasola czerwona, groszek) przesypujemy na duże sitko, płuczemy wszystko pod bieżącą wodą (zimną!). Jeśli decydujemy się na groszek mrożony, wtedy należy pamiętać, by gotować go bez przykrycia (tak robimy ze wszystkimi zielonymi warzywami, jeśli chcemy zachować ich piękny, zielony kolor), a po ugotowaniu porządnie wystudzić (uwierzcie mi na słowo: ciepły groszek z majonezem to jest naprawdę kiepski pomysł).
Pora kroimy w całości na cienkie krążki (im cieńsze tym lepiej), które następnie palcami rozwarstwiamy. Jeśli chcemy złagodzić ostry smak świeżego pora, musimy go sparzyć (czyli polewamy go przez chwilę wrzątkiem).
Ogórka kroimy według własnych upodobań (byle nie w drobną kostkę).
Oliwki możemy podać na bogato czyli w całości bądź oszczędnie czyli przepoławiamy.
Papryka według własnego widzimisie.
Wszystko wrzucamy do dużej miski, dodajemy sól, pieprz oraz przynajmniej dwie łyżki majonezu. Mieszamy i voilà! Danie gotowe, goście wniebowzięci.

Zdjęcia: Scoffer

niedziela, 26 sierpnia 2018


Próbowaliście kiedyś popcornu z vegetą? Jeśli nie - koniecznie musicie nadrobić zaległości kulinarne w tej materii. Nowy smak, nowe wyzwanie dla kubków smakowych! Być może zaskoczy Was to jak smaczne może być to połączenie. Używajcie jednak tylko oryginalnej vegety - najsłynniejszej chorwackiej przyprawy, której nie powinno zabraknąć w żadnej kuchni. 

Co zrobić, by nie przypalić popcornu?

Tajemnica tkwi w odpowiedniej temperaturze. Najpierw rozgrzewamy patelnię - nie powinno być na niej nawet odrobiny wody. Potem wlewamy olej i go rozgrzewamy. Wrzucamy na próbę jedno ziarenko - jeśli wokół niego pojawią się pęcherzyki, szybko wrzucamy na patelnię resztę kukurydzy i przykrywamy pokrywką. Potrząsamy patelnią, by ziarna się równomiernie rozłożyły. Pamiętajcie, by patelnia cały czas stała na dużym ogniu. Po chwili powinniście usłyszeć charakterystyczne pukanie. Absolutnie nie zmniejszajcie gazu! To ważne. Po chwili znów potrząśnijcie patelnią. Uważnie wsłuchujcie się w pukanie - jeśli tylko zauważycie, że intensywność puknięć się zmniejsza, natychmiast wyłączcie gaz. Znów potrząśnijcie patelnią i zostawcie prażoną kukurydzę na chwilę na osobności. Gdy pukanie zupełnie ucichnie, zdejmijcie pokrywkę (uwaga na cieknącą wodę!). Przesypując zrobiony popcorn do miski posólcie go i posypcie vegetą. Smacznego!

Pukane ziarna według Pratchetta i idealne podsumowanie istoty popcornu:

"- No… - zaczął niepewnie Peavie. - Trzeba wziąć trochę kukurydzy i wrzucić ją do, powiedzmy, kolby numer trzy, razem z olejem kuchennym, rozumiecie. Potem przykrywa się talerzem albo czymś innym, a kiedy podgrzać kolbę, kukurydza strzela, znaczy, nie tak naprawdę, raczej puka. Jak już przestanie, zdejmuje się talerz, a kukurydza zmienia się w te, no, w te rzeczy… (...) Jeśli doda się masła i soli, smakują trochę jak słone masło.
Silverfish sięgnął poplamioną od chemikaliów dłonią i ostrożnie wybrał puszysty kawałek. Przeżuł go starannie.
- Smakuje jak tektura - zauważył po chwili.

(...)
- Zabawne, że człowiek ma ochotę ciągle je zjadać. Takie są… jeszczetrochowe".
Terry Pratchett "Ruchome obrazki"

Co jeszcze można posypać vegetą, by stało się bardziej wyraziste i przeniosło nas do innego wymiaru smaku?

Ja vegetę dodaje do kanapek z białym serkiem typu "Twój Smak" czy "Almette", do smażonego makaronu typu spaghetti z masłem i żółtym serem, a w czasach mojego dzieciństwa vegeta często gościła na wiejskim, świeżym chlebie z wiejskim masełkiem (i to było tzw. niebo w gębie). Vegeta jest również moim tajemniczym składnikiem X, jeśli chodzi o sos do sałaty. Polecam!
 

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Akurat jestem świeżo po obejrzeniu świetnego filmu pt. "Nazywam się Cukinia", dlatego myślę, że nadszedł czas na zapodanie Wam kilku moich przepisów na dania z tego właśnie warzywa.
Na pierwszy ogień idą placki z cukinii. Przepis jest jak zwykle niezwykle prosty, a jedzenie tłuste i smaczne. Czego chcieć więcej?


Składniki:

  • 1 kabaczek albo 2 cukinie - ha! powiecie zapewne, że przecież to to samo i tu się mylicie (a może jesteście z tych, co uważają, że cukinia i kabaczek to dwa oddzielne gatunki? Spór wciąż trwa). Kabaczek i cukinia są tym samym warzywem, z tą różnicą, że kabaczek jest dojrzalszą wersją cukinii. Tak więc kabaczek jest takim wyrośniętym dryblasem z dużymi pestkami w środku, a cukinia jest zgrabną i powabną dziewoją, która jeszcze nie wie o co chodzi.
  • 2, a nawet 3 jajka - w zależności od wielkości cukinii
  • i tyle mąki, żeby masa nie była zbyt rzadka 
  • pieprz, sól
  • można dodać cebulę jak kto lubi - ja nie dodaję, bo smażonej cebuli wprost nie znoszę, mam jednak tę świadomość, że istnieją gdzieś na świecie ludzie, którzy za nią przepadają
  • jako sos do placków polecam pesto z bazylii i czosnku + oliwa z oliwek (przepis na pesto tutaj)
  • wersja dla zaawansowanych zawiera dodatkowo żółty i pleśniowy ser

Przygotowanie:

1) No to ścieramy!
Cukinię należy w całości (ze skórką i pestkami) zetrzeć na tarce ze średnimi otworami. Natomiast kabaczek, jak na niegrzecznego chłopca przystało, jest bardziej problemowy. Trzeba mu najpierw usunąć miąższ z pestkami, obrać ze skóry, a dopiero potem ścierać. Cukinie górą!

2) Wodnista masa
Jeśli wydaje Ci się, że masa jest zbyt wodnista, warto pozbyć się nadmiaru wody, aby potem nie przesadzić z mąką.

3) Co dalej?
Wbijamy jajka, dodajemy trochę mąki. Mieszamy. Sprawdzamy konsystencję. Prawdopodobnie dodajemy mąki, mieszamy itd. aż do uzyskania prawidłowej konsystencji.

4) Cebula
Jeśli chcemy dodać cebulę (posiekaną w drobną kosteczkę) musimy to zrobić przed wsypaniem do masy mąki.

5) Prawidłowa konsystencja
Masa powinna mieć konsystencję gęstej śmietany. Tak, żeby można było ją nakładać łyżką i formować na patelni w zgrabne placuszki.

6) Pieprz i sól
Na koniec dodajemy pieprz i sól w ilości dowolnej, mając jednak na uwadze to, że jeśli dodamy do tego jeszcze pesto może być zbyt słono (zbyt słono! nie wierzę w to co piszę!).

7) Placki
Masę wyprowadzamy z miski łyżką i ostrożnie nakładamy na rozgrzany olej, formując dosyć cienkie placki (im cieńsze tym lepsze). Pozwólcie im się dobrze przyrumienić, tak żeby były chrupiące z każdej strony.

8) Sery
Na koniec możemy przyprószyć gotowe, gorące placki żółtym serem (startym na tarce z małymi otworami) i położyć na wierzchu malutkie kawałeczki sera pleśniowego. Teraz wystarczy tylko poczekać, aż wszystko się pięknie stopi i wcinać placki maczając je uprzednio w sosie.

9) Sos
Koniecznie przygotuj do placków pesto z bazylii i czosnku. Dodaj trochę oliwy z oliwek. Można też zaszaleć i dodać odrobinę majonezu.

Grafika: Scoffer

piątek, 29 czerwca 2018


Co zrobić, gdy w ogródku masz za dużo cukinii? Zjeść jej kwiaty!

Danie w sam raz dla leniuchów i smakoszy, a także dla combo w postaci leniwych smakoszy (czyli w sam raz dla mnie).

Jakie są zalety jedzenia kwiatów cukinii?

1) brzmi ekstrawagancko i egzotycznie
2) jest to naprawdę smaczna i prosta w przygotowaniu przystawka (trzeba zjeść tego naprawdę dużo, żeby się najeść, więc nazywanie tego daniem to przerost formy nad treścią)
3) jesz kwiaty
4) wyglądają na takie co mają witaminy i minerały (są taaaakie zdroooowe, że trzeba będzie to potem odpokutować, ale spokojnie spokojnie dodamy trochę sera pleśniowego i będzie gites)
5) dbasz o selekcję naturalną - w końcu te kwiaty, które tak łatwo dały się zerwać to na 100% najsłabsze ogniwo i pewnie i tak nic by z nich nie wyrosło (teraz już na pewno)
6) dbasz by jedzenie się nie marnowało - powiedźmy to sobie szczerze: i tak byś nie zjadł tych cukinii
7) hmm czy naprawdę trzeba kogoś przekonywać?

Przepis na kwiaty cukinii z wkładem z sera pleśniowego w cieście naleśnikowym

Podam Wam przepis dokładnie tak jak to robi moja mama, a musicie wiedzieć, że moja mama wszystko robi na oko. Tak wiem, że na oko to chłop w szpitalu umarł, ale cóż...

No więc, co jest nam potrzebne?

1) przede wszystkim piękne kwiaty cukinii, z których musimy usunąć słupek (gdyż jest bardzo, ale to bardzo gorzki)
2) ciasto naleśnikowe (uwaga! ciasto robimy z samych żółtek!i jeszcze jeden wykrzyknik!)
3) ser pleśniowy np. rokpol (podobno najsmaczniejszy jest z niebieską pleśnią)
4) ser żółty (najlepiej taki o wyrazistym smaku)
5) pesto z bazylii i czosnku
6) 1 z 3 białych śmierci (podpowiem, że to nie cukier i rymuje się ze słowem "cool") w ilościach odpowiednich
7) trochę oliwy z oliwek


Przygotowanie:

Ser pleśniowy dzielimy na grube prostokąty - mają być trochę mniejsze od samego kwiatu. To samo robimy z serem żółtym, tylko tutaj tniemy na cienkie paski.
Do kwiatów cukinii wkładamy ser pleśniowy i ser żółty, obtaczamy to wszystko w cieście naleśnikowym. Solimy z wierzchu i wrzucamy na patelnie z rozgrzanym tłuszczem. Gdy placki przyrumienią się równomiernie z dwóch stron wykładamy je na ręcznik kuchenny, by nie były zbyt tłuste.
Podajemy z pesto z bazylii i czosnku z kilkoma kroplami oliwy z oliwek. I wcinamy rozkoszując się tym niecodziennym przysmakiem, równocześnie mając w całkowitym poważaniu kalorie, cholesterol i inne bzdety. Smacznego:)

Zdjęcia: Scoffer


piątek, 15 czerwca 2018

Drodzy cukromaniacy!
Podczas pogoni za Ciekawostkami z YouTube udało mi się znaleźć ten niezwykle interesujący filmik kulinarny użytkownika DaveHax:
DaveHax pokazuje nam jak zrobić czekoladowy odlew butelki Coca-Coli wypełniony po brzegi małymi, czekoladowymi jajkami. Oczywiście zamiast jajek można włożyć do środka inne słodycze np. kolorowe draże lub orzeszki w czekoladzie. Zwłaszcza, że prezentowane w filmie Mini Eggs firmy Cadbury są niestety niedostępne w Polsce. Wielka szkoda, bo muszę przyznać, że są naprawdę wyśmienite... ta chrupiąca skorupka i delikatny środek z mlecznej czekolady. Mniam! W każdym razie, cokolwiek byście tam nie wsadzili i tak całość będzie prezentowała się bardzo efektownie. 

Wydaje mi się, że jest to doskonały pomysł nie tylko na prezent dla dziecka, ale także dla fanów Coca-Coli oraz osób, które tak jak ja kochają słodycze i niespodzianki. Ponadto, taki własnoręcznie wykonany nietuzinkowy smakołyk będzie cieszył się zainteresowaniem na każdym przyjęciu.

Czekoladową butelkę możemy postawić na stole przy oryginalnej Coca-Coli, położyć obok mały młoteczek i spokojnie czekać na reakcję gości. Warto sfilmować zwłaszcza reakcję najmłodszych, gdy po rozbiciu butelki wysypią się z niej kolorowe słodycze (oczywiście najlepiej, jeśli są to też ulubione łakocie solenizanta).

Pomysł z czekoladowym odlewem i kolorową wkładką uważam za naprawdę zacny, dlatego filmik zaliczam do kategorii inspiracji kulinarnych. A więc czekolada w dłoń i do dzieła!

Fot. screen z youtube.com, kanał DaveHax

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Seriale o gotowaniu, jedzeniu, kucharzach i ich rozterkach kulinarnych, a także o prowadzeniu restauracji

Poniższa lista zawiera najbardziej znane seriale związane z gotowaniem, jedzeniem i prowadzeniem restauracji. Część z nich określa się mianem seriali dokumentalnych, gdyż dokumentują życie konkretnego, charyzmatycznego kucharza. Razem z nim odkrywamy nowe potrawy, zarządzamy restauracją czy co bardziej oryginalną knajpą i eksperymentujemy ze smakiem. Poznajemy więc nie tylko kuchnię od kuchni, ale i przebywającego w niej kucharza. Lista nie uwzględnia programów kulinarnych.

Anthony Bourdain: Bez rezerwacji (Anthony Bourdain: No Reservations) (2005-2012)

Azjatycka przygoda kudłaczy (The Hairy Bikers' Asian Adventure) (2014-)

Chef’s Table (2015-)

Chowder (2007-2010)

Cooked (2015-)

Dwie spłukane dziewczyny (2 Broke Girls) (2011-2017)

Dziupla Cezara (2004)

Feed the Beast (2016)

Gentefied (2020)

Hannibal (2013-2015)

Kill grill (Kitchen Confidential) (2005-2006)

Kucharka z Castamar (La cocinera de Castamar) (2021-)

Kuchnia (Kukhnya) (2012-2016)

Kulinarne Pojedynki (Shokugeki no Souma) (2015-) - anime!

Mami Fatale (2012-2013) - animowany!

Milgred Pierce (2011)

Morska odyseja Ricka Steina (Rick Stein's Seafood Odyssey) (1999)

Na noże (2016-)

Palce lizać (1999)

Potworne pomidory (Attack of the Killer Tomatoes) (1990-1991)* - animowany!

Przepis na życie (2011 - 2013)

Rotten (2018-) - serial dokumentalny o produkcji żywności

The Trip (2010-)

Treme (2010-2013)

Two Fat Ladies (1996-1999)

Young & Hungry (2014-)

Valentine Warner: kanadyjska kuchnia na dziko (Valentine's Warner Wild Table) (2014-)

Wmiksowani.pl (2016-)

Lista będzie sukcesywnie uzupełniana. Nowości przez kilka dni będą zaznaczone na czerwono, aby ułatwić wyszukiwanie. Proszę o propozycję seriali w komentarzach:)

* ;)
 
Grafika: Scoffer

Lubisz gotować i kochasz świat w rozmiarze mini? Jeśli tak, to mam dla Ciebie nowe hobby:  

Miniaturowe gotowanie w miniaturowej kuchni

Wszystko co małe jest takie urocze, nieprawdaż? A jak małe to pewnie i nieskomplikowane? Nic bardziej mylnego! Jeśli chodzi o miniaturowe gotowanie trzeba wykazać się nie tylko dużą dozą cierpliwości, ale i nadzwyczajną precyzją. Zdecydowanie jest to hobby dla osób wytrwałych i lubiących prace manualne. Jeśli jesteś więc fanem robótek ręcznych, spokojnie możesz upichcić coś miniaturowego. Jednak wszyscy ci, którzy tak jak ja dostają wścieku, próbując nawlec igłę, odpadają już na samym wstępie. My możemy być co najwyżej obserwatorami. Taka karma. 
Miniaturowe gotowanie to hobby wymagające naprawdę dużych pokładów cierpliwości, zwłaszcza przy co bardziej skomplikowanych potrawach, gdzie w rolę wchodzi dekorowanie. Brrrr. Myślę, że osoby, które malują figurki też mogłyby się tu odnaleźć. Ktoś, kto potrafi namalować oczy 15 milimetrowemu wojownikowi, da sobie radę z krojeniem mini plastra łososia, nie demolując niczego po drodze.
Podsumowując, uważam że miniaturowe gotowanie może być niezwykle interesującą formą spędzania wolnego czasu. Trzeba też przyznać, że oglądanie jak ktoś robi to za nas jest również bardzo satysfakcjonujące. Że też im się chce!
Poniżej zamieszczam przykładowy filmik oraz listę najpopularniejszych kanałów na YouTube, poświęconych miniaturowemu gotowaniu. Jakby ktoś jeszcze coś znalazł, proszę o linka w komentarzu.

Film użytkownika minimumtrip -Miniature Station-
 

Sześć najpopularniejszych kanałów na YouTube o kawaii cooking:
1. minimumtrip -Miniature Station-
2. Miniature Cusina
3. Miniature Space
4. AAAjoken
5. AkameruKawaii
6. Pocket Resort

Kuchenka na świeczkę, piecyk, lodówka, spieniacz do mleka jako mikser, miniaturowe akcesoria kuchenne, robot kelner - pomysłów na wyposażenie minikuchni jak widać nie brakuje. Oczywiście wszystko można kupić w gotowym zestawie lub stopniowo kompletować samemu. Część rzeczy można zrobić własnoręcznie (np. meble i dekoracje) lub wykorzystać do tego półprodukty. I w tym momencie przyjęcie dla lalek nabiera nowego znaczenia. Może nawet dam się zaprosić na herbatkę z misiem i panną Dorą?

  Bo to jest takie kawaii!


czwartek, 17 maja 2018

Świeży słonecznik, wędzone szprotki, spyrka i dobra czekolada

Jedzenie uzależnia? To chyba żadna nowość. Są jednak ludzie, którzy potrafią się temu oprzeć. Ale czy jest ktoś, kto potrafi przestać skubać świeży słonecznik? Wiecie co mam na myśli. Oczywiście, potrafimy się powstrzymać, gdy jest to konieczne, ale wewnętrzne ja mówi: skub, skub, skub, aż do końca. Takie jedzenie równie dobrze można nazwać: Jeszcze Tylko Troszeczkę. 
Najgorzej sobie z tym radzą perfekcjoniści. Nie mogą znieść widoku pojedynczego ziarna w oskubanej przestrzeni słonecznika. Zauważyliście, że wyznaczamy sobie zakres skubania? A potem go pogłębiamy? Czyż to nie fascynujące? 
Oprócz słonecznika niezwykle groźnymi uzależniaczami są świeże, wędzone szprotki. Te to potrafią dać w ość. Mówisz sobie stanowczo: to ostatnia i koniec! Ale popadasz w automatyzm: obrać ze skóry, przepołowić, oddzielić kręgosłup, wywalić brzuszek, zjeść i następna.
Kolejnym oskarżonym jest podstępna spyrka. Jeszcze nie zdąży dobrze wyschnąć na piecu, a już jej nie ma. Człowiek podchodzi, by sobie tylko troszkę uszczknąć. Tylko tak do smaku. I naprawdę jest niezwykle zdziwiony, że spyrka wprost niknie w oczach. Jak to się dzieje? Przecież ukroiłem tylko taki cieniutki plasterek.. to było takie dobre... słone i mięsne... takie dobre... jak ukroję jeszcze mały kawałek... no przecież jest jeszcze tego całkiem sporo... nikt nie zauważy... a zresztą to moja spyrka i mogę z nią robić co zechcę! .... a właśnie, że zjem całą od razu! I kto mi niby zabroni?! (Niestety tak było w przypadku spyrki, której zdjęcie miało godnie zawisnąć na tymże blogu. Niestety, zanim zdążyło powstać, Scoffer po prostu ją pożarł. Z każdym kęsem mówisz sobie, że to już ostatni, że zaraz zrobisz to zdjęcie, że ten kawałek trochę krzywo się ukroił, że trzeba powtórzyć, wyrównać, że zdjęcie zrobisz jutro itd. itp. Dlatego zdjęcia cienko pokrojonej spyrki na razie nie będzie, bardzo mi przykro, ale była po prostu zbyt dobra).
A ostatnim winnym jest królowa uzależnień, czyli czekolada. Cóż... prawda jest taka, że naprawdę dobra czekolada wymaga od człowieka naprawdę silnej woli. Tylko jedna kostka czekolady? Serio?! Trzeba mieć żelazną wolę, by zjeść tylko jedną kostkę rozpływającego się w ustach raju. Hmm... może warto się zastanowić jak przerażającym człowiekiem jest ktoś kto posiada taką siłę woli? Brrr to taki jakby kulinarny masochista.
I na tym na razie skończymy. Propozycje kolejnych jedzeniowych uzależniaczy będą bardzo mile widziane w komentarzach:)

Zdjęcie spyrki wykonał: Scoffer 

czwartek, 29 marca 2018


Wiwat bazarki i miejskie targowiska! Wiwat bazarkowi sprzedawcy nieulegający urzędowemu terrorowi! Hip hip hurrrrra po trzykroć! Bowiem dzięki takim miejscom i takim ludziom, my, skromni posiadacze trzech i pół złotego, jesteśmy w stanie kupić ostry, niczym brzytwa Sweeney'a Todda, nożyk kuchenny. Tak więc, dusigrosze, sknery, a także zwykli oszczędni obywatele łączmy się! 
Co wiemy o nożyku? Ano tylko tyle, że firma Solingen wyprodukowała go w Niemczech. Oczywiście w dobie internetu informacja ta sprawia, że z łatwością możemy znaleźć nożyk w ofercie sklepów internetowych. Jednak pragnąc wesprzeć drobnych, polskich przedsiębiorców należałoby dokonać zakupów na bazarku. Do czego zresztą gorąco namawiam.
Nożyk świetnie sprawdzi się zarówno w kuchni (obieranie, krojenie warzyw i owoców) jak i podczas wypraw na grzyby - jest niesamowicie poręczny i dobrze leży w dłoni. Niezastąpiony element kuchennego wyposażenia w kawalerce, gdzie jak wiadomo pożądane są rzeczy małe i praktyczne. Naprawdę polecam!



Zdjęcia: Scoffer

czwartek, 15 lutego 2018

Prawie pełna lista filmów o gotowaniu, jedzeniu, kuchni, kucharzach i z wątkami kulinarnymi. Bez zbędnego gadania, bez opisów, bez oceny, bez plakatów - po prostu zwykła, sucha lista, czyli minimalizm pełną gębą. Prawie pełna lista filmów dokumentalnych w kolejnym poście (kliknij tutaj!) - nie zamieszczam jej w tym miejscu, gdyż wprowadziłoby to niepotrzebny zamęt, a zależy mi na przejrzystości. Poniższa lista zawiera takie gatunki filmowe jak: animacja, dramat, familijny, horror, komedia, kryminał, melodramat, musical, romans, sci-fi, thriller, western.

18 spotkań przy stole (18 comidas) (2010)

A Dash of Love (2017)

Amerykanin kucharzem (Cuisine américaine) (1998)

Animal Crackers (2017)

Atak krwiożerczych donatów (Attack of the Killer Donuts) (2016)

Atak pomidorów zabójców (Attack of the Killer Tomatoes!) (1978)

Bone In The Throat (2015)

Burning Man (2011) 

Charlie i fabryka czekolady (Charlie and the Chocolate Factory) (2005)

Chłopcy z ferajny (Goodfellas) (1990) 

Chef (2017)

Czekolada (Chocolat) (2000)

Czekoladowe lekcje (Lezioni di Cioccolato) (2007) 

Czerwona oberża (L'auberge rouge) (1951)

Ćma barowa (Barfly) (1987)

Danie dnia / Zemsta na zimno (Dinner Rush) (2000) 

Delikatesy (Delicatessen) (1991)

Dobry rok (A Good Year) (2006) 

Dotyk smaku (Πολιτική Κουζίνα, inny tytuł: A touch of spice) (2003)

Drobne cwaniaczki (Small Time Crooks) (2000)

Dziesięć cali szczęścia (Ten Inch Hero) (2007)

Eden (2006) 

Faceci od kuchni (Comme un chef) (2012)

For Grace (2015)

Frankie i Johnny (Frankie and Johnny) (1991) 

Głód (Hunger) (2008)

Gorzka uczta (Bitter Feast) (2010)

Hotel Splendide (2000)

Jagodowa miłość (My Blueberry Nights) (2007)

Jedz i pij, mężczyzno i kobieto (Yin shi nan nu) (1994)

Jedz, módl się, kochaj (Eat Pray Love) (2010)

Jestem miłością (Io sono l'amore) (2009) 

Jeszcze dłuższe zaręczyny (The Five-year engagement) (2012) 

Julie i Julia (Julie & Julia) (2009) 

Kapuśniaczek (La soupe aux choux) (1981)

Kawa i papierosy (Coffee and Cigarettes) (2003)

Kelnerka (Waitress) (2007)

Kelnerzy (Waiting...) (2005)

Kelnerzy 2 (Still Waiting...) (2009)

Klopsiki i inne zjawiska pogodowe (Cloudy with a Chance of Meatballs) (2009)

Klopsiki kontratakują (Cloudy with a Chance of Meatballs 2) (2013)

Kobieta na topie (Woman on Top) (2000)

Kolacja (La Cena) (1998) 

Kolacja dla palantów (Le dîner de cons) (1998) 

Kolacja dla palantów (Dinner for Schmucks) (2010)

Krwiożercze pomidory atakują Francję (Killer Tomatoes Eat France!) (1991)

Kryminalne wypieki: Mordercza receptura (Murder, She Baked: A Deadly Recipe) (2016)

Kucharz, złodziej, jego żona i jej kochanek (The Cook the Thief His Wife & Her Lover) (1989)

Kuchnia (Kitchen) (2007)

Kulinarna miłość (Love's Kitchen) (2011)

Kung Fu Panda (2008)

Kurczak ze śliwkami (Poulet aux prunes) (2011)

Kwiat wiśni i czerwona fasola (An) (2015)

Lodziarz (Ice Cream Man) (1995) 

Love Struck Café (2017)

Magia zmysłów (The Mistress of Spices) (2005)

Make Hummus Not War (2012) 

McImperium (2016) 

Miejska kuchnia (Politiki kouzina) (2003)

Mildred Pierce (1945) 

Miłosna dieta (Dieta mediterránea) (2009)

Miłość i Mary (Love and Mary) (2007) 

Miłość o smaku Orientu (The Ramen Girl) (2008)

Mine vaganti. O miłości i makaronach (Mine vaganti) (2010)

Moja piekarnia na Brooklynie (My Bakery in Brooklyn) (2016)

Moje wielkie greckie wesele (My Big Fat Greek Wedding) (2002)

Mystic Pizza (1988)

Natale da chef (2017)

Niebiańskie przysmaki Niny (Nina's Heavenly Delights) (2005)

Niebo w gębie (Les Saveurs du Palais) (2012)

Nieodparty urok (Simply Irresistible) (1999)

Obiad w środku sierpnia (Pranzo di ferragosto) (2008)

Obsługiwałem angielskiego króla (Obsluhoval jsem anglického krále) (2006)

Och, życie (Life as We Know It) (2010)

Okna (La Finestra di fronte) (2003)

Ostatnia miłość na ziemi (Perfect Sense) (2011)

Paddington (2014) 

Piekarz (The Baker) (2007)

Podróż na sto stóp (The Hundred-Foot Journey) (2014)

Powrót nieustraszonych zabójców pomidorów (Killer Tomatoes Strike Back!) (1990)

Powrót zabójczych pomidorów (Return of the Killer Tomatoes) (1988) 

Przepiórki w płatkach róży (Como Agua Para Chocolate) (1992)

Przepis na miłość (Les émotifs anonymes) (2010)

Ratatuj (Ratatouille) (2007)

Rodzina to grunt (What's Cooking?) (2000) 

Rozmowy nocą (2008)

Samotność kucharza szybkich zamówień (The Loneliness Of the Short-Order Cook) (2007)

Scooby-Doo i duch czarownicy (Scooby-Doo and the Witch's Ghost) (1999) - i inne filmy ze Scoobym

ShakespeaRe-Told: Macbeth (2005)

Skrzydełko czy nóżka (L'aile ou la cuisse) (1976)

Sławna restauracja (Le grand restaurant) (1966)

Smak curry (The Lunchbox) (2013)

Smażone zielone pomidory (Fried Green Tomatoes) (1991)

Soul kitchen (2009)

Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street (Sweeney Todd: The Demon Barber of Fleet Street) (2007)

Sylwester w Nowym Jorku (New Year's Eve) (2011)

Szczęśliwy poeta (The Happy Poet) (2010)

Szczypta miłości (A Taste of Romance) (2012)

Szczypta miłości do smaku (The Food Guide to Love) (2013)
 
Szczypta romansu (Just Add Romance) (2019)

Szef (Chef) (2014)

Szef kuchni poleca (Fuera de carta) (2008)

Śniadanie do łóżka (2010)

Taco Shop (2018)

Tajny składnik (Iscelitel) (2017)

Tak, jak należy (Come Si Deve) (2009)

Take this waltz (2011)

Tam gdzie rosną grzyby (Now, Forager) (2012)

Tampopo (1985) 

The Slammin' Salmon (2009)

The Trip (2010)

To skomplikowane (It's Complicated) (2009) 

Tost. Historia chłopięcego głodu (Toast) (2010)

Tylko Marta (Bella Martha) (2001)

Uczta Babette (Babettes gæstebud) (1987)

Ugotowany (Burnt) (2015)

Vatel (2000)

Volver (2006)

Wielka ucieczka misia Yogi (Yogi's Great Escape) (1987) 

Wielkie otwarcie (Big Night) (1996)

Wielkie żarcie (Wielkie żarcie) (1973)

Willy Wonka i fabryka czekolady (Willy Wonka & the Chocolate Factory) (1971)

Zaklęte rewiry (1975)

Zielona pożywka (Soylent Green) (1973)

Złoto Neapolu (L'oro di Napoli) (1954) 

Zupa z tortillą (Tortilla Soup) (2001)

Żółte cytrynki (Små citroner gula) (2013)

Życie od kuchni (No Reservations) (2007)


Lista będzie sukcesywnie uzupełniana. Nowości przez kilka dni będą zaznaczone na czerwono, aby ułatwić wyszukiwanie. Proszę o propozycję filmów w komentarzach:)

Grafika: Scoffer

środa, 10 stycznia 2018


Cebulowe szaleństwo!

Cebula? A i owszem, ale tylko na surowo. Dlaczego? Bo nie znoszę jej pod każdą inną postacią (no może z wyjątkiem prażonej). Jakie składniki oprócz cebuli? Cytryna i sól. Do czego pasuje taki zestaw? Do chleba z masłem (takie prymitywne danie, a daje tyle radości!), do pomidorów, do zielonej sałaty, do pity, hamburgerów, hot-dogów, tortilli itd. Ogólnie rzecz ujmując: tak przyrządzona cebulka będzie pasować do wszystkiego co toleruje słoność i pikantność.

Jaka jest najlepsza cebula do spożycia na surowo?

Zacznijmy od tego jaka cebula najlepiej nadaje się do jedzenia na surowo. Moim skromnym zdaniem będzie to cukrówka. Jest bardziej delikatna w smaku i miękka hmm w dotyku, dzięki czemu nie trzeba długo czekać aż zmięknie. Oprócz kubków smakowych zaoszczędzimy więc także trochę czasu, jak się zresztą zaraz okaże.

Jak przyrządzić to arcydzieło kulinarne?

Cebulkę należy pokroić w cienkie krążki, najlepiej za pomocą szatkownicy do warzyw, gdyż jest to najszybsza i najbardziej precyzyjna metoda. Szast prast i masz super cienko pokrojoną cebulkę - gdyby leniwce musiały cokolwiek kroić z pewnością robiłyby to w ten właśnie sposób. Następnie pannę o wielu warstwach należy porządnie posolić i zgnieść, by zmiękła. Do tego potrzebujesz tylko i wyłącznie swoich rąk (mogą być też cudze, o ile je wcześniej umyjesz) - tego naturalnego sprzętu nie da się w tym wypadku zastąpić wymyślnymi sztućcami. Należnego efektu nie uzyska się też poprzez przygniecenie cebuli małym talerzykiem. Użyj zatem swoich rąk i gnieć, tarmoś, miażdż cebulkę, aż ze strachu popuści. Sok. Gdy już będzie po wszystkim, odstaw ją na parę minut, by ochłonęła z wrażenia, a potem dodaj soku z cytryny. I voilà! Cebulka jest gotowa. A sok można wypić, bo jest przepyszny.
Jeśli zaś nie masz pod ręką cukrówki, użyj zwykłej cebuli i postępuj według powyższych wskazówek. Z tym, że na końcu musisz jeszcze przygnieść cebulkę talerzykiem i zostawić na kilka godzin. Bo to twarda sztuka jest i tak od razu nie zmiękczysz jej zatwardziałego serca.

Co zrobić by oczy nie łzawiły podczas krojenia cebuli?

Należy, po prostu, szerokim łukiem omijać korzeń cebuli, który jest sprawcą całego naszego nieszczęścia. Istnieją dwie szkoły: pierwsza mówi, by korzeń omijać podczas krojenia, druga zaś radzi, by wyciąć go zanim się do owego krojenia przystąpi. 
Dobrym sposobem jest też założenie maski przeciwgazowej, a w przypadku jej braku - maski do nurkowania. Sukces gwarantowany!
Otrzyj więc łzy, mój drogi Czytelniku, wybór poskromienia cebuli należy tylko i wyłącznie do Ciebie.

sobota, 19 sierpnia 2017

Czym jest spyrka?

Mało osób wie czym jest na mazowieckiej wsi spyrka. I tu nie pomoże żaden wujek Google, gdyż według niego spyrka to nic innego jak wędzona słonina, skwarki lub boczek (tak przynajmniej przyjęło się na Śląsku). A jak jest w innych regionach Polski? Na Mazowszu, a przynajmniej na wsi moich dziadków, spyrką nazywa się suszony nad piecem kawałek solonej polędwicy wieprzowej lub schabu (lepsza jest jednak polędwiczka).

Przepis mojej babci na spyrkę

Składniki: 
polędwiczka wieprzowa, sól, majeranek, czosnek, trochę pieprzu

Przygotowanie: 
Powyższe składniki po prostu ze sobą mieszamy... i to cała filozofia. Należy jednak pamiętać, że czosnek ma być koniecznie wyciśnięty przez praskę do czosnku, a majeranek roztarty w dłoniach. Tak przygotowaną mieszanką porządnie nacieramy mięso. Gdy już je kilkakrotnie wymasujemy zostawiamy na 1 dzień poza lodówką, by sól się rozpuściła i dobrze wgryzła w mięso. Potem możemy je włożyć do lodówki, żeby postało jeszcze minimum ze 2 dni. Po 3 dniach od natarcia polędwiczkę wieszamy nad piecem i cierpliwie czekamy aż zamieni się w spyrkę. Proces całkowitej przemiany trwa ok. 1-1,5 tygodnia (w zależności od tego jak bardzo chcemy ususzyć mięso), jednak w praktyce już po kilku dniach można zacząć podskubywanie - zwłaszcza gdy nikt w rodzinie nie wykazuje odpowiednio silnej woli;)

Kilka słów o piecu - rzeczy niezbędnej do prawidłowego ususzenia spyrki

Rzecz dzieje się oczywiście w zimie, bo przecież do zrobienia spyrki wymagany jest klasyczny, wsiowy piec z fajerkami, pogrzebaczem i innymi bajerami. A co ważniejsze piec musi być używany! - w końcu spyrka ma się wolno suszyć nad ogniem. Trzeba palić wówczas drewnem i przyrządzać różne smakowite potrawy - tak, by ich zapach mógł wgryźć się w spyrkę, dodając jej tej niepowtarzalności, której nie kupicie w żadnym sklepie.

Z czym to się je?

Najlepiej samą. Spyrka może też służyć jako wędlina do kanapek. Trzeba ją jednak kroić na cieniutkie plasterki - takie, że gdy popatrzysz na nie pod światło, będzie doskonale widać każdą żyłkę - wtedy to właśnie spyrka smakuje najlepiej.

Zdjęcia: Scoffer


sobota, 10 czerwca 2017


Okazuje się, że aby otrzymać fioletowy kolor zupy wcale nie trzeba sięgać po barwniki spożywcze czy robić jakieś sztuczki ze sznurówką*. Wystarczy bowiem dodać do zupy jeden z poniższych składników i zupa się sama (naturalnie) zabarwi:
1) czerwona kapusta
2) fioletowe ziemniaki
3) czarna marchewka (nazywana też fioletową)
4) fioletowy kalafior
5) jagody 

Niektóre z tych składników mogą być trudne do zdobycia w naszym kraju, jednakże na zakup czerwonej kapusty chyba każdy może sobie pozwolić i to niezależnie od pory roku czy zasobności portfela. Tak więc, każdy z nas może zaznać odrobiny szaleństwa z fioletową zupą. Ahoj przygodo!

I w ten oto prosty sposób możemy zrobić coś egzotycznego ze zwykłej zupy kalafiorowej, kapuścianej, ziemniaczanej czy marchwianki. Czyż to nie fascynujące?

*Bridget Jones udało się uzyskać niebieską barwę zupy właśnie przez dodanie do niej sznurówki - oczywiście był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności i zupa była niebieska, a nie fioletowa, jednakże pomysł był zacny. Zwłaszcza, że ludzie kiedyś naprawdę jedli sznurówki (a raczej rzemyki). W czasach głodu taki skórzany rzemyk był bardzo cennym źródłem białka.

Grafika: Scoffer

niedziela, 4 czerwca 2017

"Niebiańska Zupa"/"Zupa Marinette" jako motyw przewodni odcinka "Kung Food"/"Kung Zup" serialu animowanego
Miraculum: Biedronka i Czarny Kot




Zupę przygotował wuj Marinette - Wang Cheng - z okazji konkursu na najlepszego kucharza na świecie, zorganizowanego w hotelu Le Grand Paris. Słynna zupa z początku nazywana była Niebiańską, jednak po wygraniu konkursu Cheng zmienił jej nazwę na Zupę Marinette, doceniając w ten sposób swoją siostrzenicę. Ku niezadowoleniu Chloé zupa stała się daniem specjalnym restauracji Le Grand Paris i została na stałe wpisana do jej menu.

Wygląd

Z pewnością nie jest to zupa-krem, konsystencja jest bowiem bardziej płynna. Zupa wyróżnia się pięknym, intensywnym, fioletowym kolorem, a na jej środku można dostrzec złoty półksiężyc (czy też jak uważają niektórzy: "złoty wir"). Ozdobą zupy jest - znajdujący się w samym jej centrum - purpurowy kwiat z kilkoma zielonymi listkami.

Smak

Mimo stosunkowo dużej ilości pieprzu (no chyba, że to jednak jałowiec...) jaką Shifu dodaje do zupy, nie wydaje się być pikantna - co można z łatwością wywnioskować z min i reakcji jury. Raczej ma łagodny smak, do którego zapewne nawiązuje jej nazwa.

Składniki

O składnikach wiemy niestety niewiele: jedyną pewną rzeczą jest to, że bazą Niebiańskiej Zupy jest wywar warzywny, a głównym składnikiem są purpurowe kwiaty. W filmie widzimy jak Wang Cheng sieka marchewkę, pora, cebulę, kapustę i ziemniaki. 


Dodaje także sporo ziarenek czarnego pieprzu (aczkolwiek może to być też jałowiec).


Widzimy też dwa olbrzymie słoje, prawdopodobnie z przyprawami, chociaż mogą to być też pojemniki na sól i pieprz.


Na koniec Cheng dodaje garść płatków z tajemniczych, purpurowych kwiatów, o które jest to całe zamieszanie. Wrzuca je do garnka prosto ze swojej torby - z tego wynika, że nie można ich uprzednio myć i z pewnością muszą być świeże. 

Złoty półksiężyc, który widzimy gdy zupa jest już przygotowana do podania to prawdopodobnie zabarwiona na żółto śmietana. Barwnikiem może być curry albo kurkuma.

Co wiemy o głównym składniku Niebiańskiej Zupy, czyli o tajemniczych purpurowych kwiatach?


No właśnie, co to są za kwiaty? Po przejrzeniu miliona zdjęć i analizie zebranych materiałów mogę stwierdzić, że na 90% są to prymulki (bardziej pasują zarówno wizualnie jak i smakowo, łatwiej też kupić fioletowe pierwiosnki od nasturcji w tym samym kolorze). Te 10% zostawiam na teorię o nasturcjach (fioletowe nasturcje są bowiem rzadkością i wydaje się mało prawdopodobne by udało się je zdobyć Marinette). Ok, wiemy już co to są za kwiaty, pozostaje więc zadać pytanie, które w tej chwili aż ciśnie się na usta: czy te kwiaty są jadalne?
Prymulka
Nasturcja o rzadko spotykanym kolorze

Prymulka (pierwiosnek)

Jadalny jest zarówno sam kwiat jak i pędy, młode liście czy też korzeń. Jadalne są więc wszystkie części tej rośliny. Co ciekawe prymulka jest bogatym źródłem witaminy C i P. Kwiaty i młode pędy można jeść na surowo. Natomiast do gotowania nadają się oprócz kwiatów także liście. Pierwiosnek doskonale sprawdza się jako dodatek do zup. Kwiaty pierwiosnka bezłodygowego mają lekki, słodki, owocowo-cukierkowy smak.

Nasturcja (Tropaeolum azureum)

Jadalne są kwiaty, nasiona i liście. Cechą charakterystyczną nasturcji jest jej ostry, pikantny smak (bardzo podobny do smaku rzeżuchy) oraz intensywny, słodki zapach. Zawiera przyzwoitą ilość soli mineralnych i błonnika. Świeże liście i owoce można stosować jako przyprawę do tłustych zup, mięs i sałatek. Kwiaty i liście nasturcji nadają się do gotowania, a co najważniejsze doskonale sprawdzają się w przypadku zup.

Kolor

No właśnie, czy to purpurowe kwiaty w jakiś niezwykły sposób zabarwiły zupę na kolor fioletowy, czy też niekoniecznie? Owszem, istnieje możliwość, że to kwiaty są odpowiedzialne za ten kolor (trzeba by zrobić test), jednakże istnieją też inne (sprawdzone!) sposoby uzyskania tej konkretnej barwy. Więcej o fioletowych zupach dowiecie się tutaj.

Symbolika

"Niebiańska Zupa" mogła zostać nazwana na część cesarza Chin, który jest przecież uznawany za syna Niebios. Także kolor zupy wydaje się potwierdzać tę teorię. Fiolet bowiem był kolorem zarezerwowanym dla cesarza (tak samo kolor żółty, tudzież złoty -> półksiężyc). Jest to zatem ukłon Chenga w kierunku chińskiej tradycji i religii.

Uwagi końcowe

Czy jednak można powiedzieć cokolwiek pewnego o zupie, która została zrobiona z przypadkowych składników? Która została zaimprowizowana? W końcu jak powiedział Adrien: "Cheng Shifu to nie jest zwykły kucharz tylko artysta. Powiedział mi, że użyje kwiatów do swojej Niebiańskiej Zupy. Zawsze improwizuje z przypadkowo napotkanych rzeczy".
Może więc kwiaty nie są niezbędnym składnikiem Niebiańskiej Zupy, a sama nazwa nawiązuje do stałego elementu zupy jakim jest jej specyficzny kolor?

Popularne Posty

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.