Scofferchef w sposób oczywisty nawiązuje do Masterchefa, z tą jednak różnicą, że wychwala pod niebiosa proste i niekoniecznie zdrowe potrawy. Przepisy są sprawdzone i autor faktycznie je poleca. Jednakże gotowanie ze Scofferchefem pełne jest ironii i kpiny z co bardziej udziwnionych potraw. Blog adresowany jest też do osób poszukujących ciekawych informacji kulinarnych z kraju i ze świata.

Świat Dysku od kuchni. Klatchańska kawa, orakh, skubbo, paszteciki Dibblera, zapiekanka oracza i inne specjały

Lista filmów kulinarnych

Niebiańska Zupa Biedronki i Czarnego Kota

środa, 18 września 2019

Szybki i smaczny obiad dla bardzo niecierpliwych i jeszcze bardziej głodnych osób. Zrobienie dania zajmuje maksymalnie tyle minut, ile potrzeba na przygotowanie wybranej przez Was mieszanki warzywnej (czyli wszystko zależy od fantazji producenta, no chyba, że robicie własną mieszankę warzywną).

Składniki:

  • gotowa mieszanka warzywna lub własny twór*
  • *czerwona fasola i kukurydza z puszki, mrożony zielony groszek, mrożony groszek cukrowy 
  • parówki (Z wyższej półki. Zwracajcie uwagę na zawartość mięsa w mięsie, czyli na procentową zawartość mięsa. W mięsie. Bo to parówki. Z wyższej półki, znaczy się de luxe, znaczy się prawie na pewno zrobiono je ze zwierzęcia lądowego. Prawdopodobnie parzystokopytnego. Nie macie się więc czym martwić, szczury odpadają. Nie mają kopyt.)
  • makaron gniazda (Te cienkie, of course. Wstążki są niedobre.)
  • nasiona słonecznika (Najlepiej prażone. Można samemu przygotować większą ilość i trzymać w słoju właśnie na takie chwile.)
  • olej
  • kurkuma, curry, sól, pieprz
  • feta, żółty ser (bonus)

Przygotowanie (z gotową mrożonką):

1) Na rozgrzaną patelnię wlewamy olej, czekamy aż się podgrzeje, wrzucamy mieszankę warzywną.
2) Parówki kroimy w plasterki - ma być grubo: tak, jak chłopu do kosy. Wrzucamy na drugą rozgrzaną patelnię albo czekamy chwilę i kiedy warzywa trochę dojdą do siebie, dodajemy do nich parówki.
3) Do mieszanki warzywnej dodajemy słonecznik.
4) Gotujemy wodę w czajniku elektrycznym (żeby było szybciej), wodę przelewamy do garnka, dodajemy trochę kurkumy, gotujemy, wrzucamy makaron, solimy, czekamy 3 minuty, w międzyczasie kilka razy mieszamy i następnie przecedzamy. Makaron wrzucamy na patelnię na samym końcu, warzywa powinny być już wtedy gotowe.
5) Gdy na patelni mamy już wszystkie składniki wtedy dodajemy curry, sól i pieprz.
6) Gdy mamy więcej czasu na przygotowania warto do dania dodać pokrojoną w kostkę fetę i zetrzeć na tarce trochę sera żółtego. Dodajemy je w tym samym czasie co makaron.


*Przygotowanie własnej mieszanki warzywnej:

Mrożonki przygotowujemy według instrukcji, z tym, że absolutnie nie przykrywamy garnka pokrywką (dzięki temu zachowamy piękny, soczysty kolor groszku - serio, to działa!).
Kukurydzę i czerwoną fasolkę przekładamy z puszki na sitko i polewamy zimną wodą (pozbędziemy się wtedy tego charakterystycznego smaku i zapachu). I to tyle mądrości. Smacznego!


Zdjęcia: Scoffer

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Czego nie warto robić na imprezę? Sałatki owocowej! Naprawdę szkoda zachodu.

Pozwólcie, że Wam coś doradzę: nigdy, ale to nigdy nie róbcie sałatek owocowych. Nieważne czy dla rodziny, przyjaciół, znajomych, kolegów z pracy czy dla osób zupełnie Wam nieznanych. Nieważne. Ważne jest natomiast to, że na taką sałatkę szkoda marnować czasu* i dobrych chęci. Bo smutna prawda jest taka, że narobicie się tylko jak dzikie osły, wydacie kupę kasy na jakieś egzotyczne owoce, a nikt tego nie będzie jadł. Nikt też nie doceni Waszego wysiłku (no chyba, że ktoś sam kiedyś robił takie sałatki i po prostu jest mu Was szkoda). Taka prawda. Nikt. Chyba, że kogoś zmusicie szantażem emocjonalnym lub zje trochę z czystej grzeczności i szacunku dla gospodarza.
A wierzcie mi na słowo, że ta sałatka naprawdę nie powinna długo stać. Po pierwsze, bo puszcza sok, po drugie robi się niepokojąco miękka, a po trzecie szybko się psuje. Jeśli myślicie, że możecie ją przechowywać w lodówce przez kilka dni to muszę Was niestety rozczarować. Sfermentuje i to szybciej niż Wam się wydaje.
Jeśli chcecie podać owoce na imprezie lepiej pokroić je w jakieś łatwe do chwycenia kawałki, ponabijać na wykałaczki lub jeśli bardzo chcecie się wykazać możecie zrobić owocowe szaszłyki. Ale naprawdę zaprawdę darujcie sobie sałatkę owocową. No chyba, że ma pełnić funkcję dekoracyjną, a Wy macie dużo wolnego czasu. Jednak jeśli jesteście organizatorami, lepiej ten czas poświęcić na zrobienie koreczków, które (o ile są dobrze przygotowane) cieszą się niegasnącym zainteresowaniem na każdej imprezie.

*Czas. Słowo klucz tego owocowego zamieszania. Zresztą najlepiej jak sami prześledzicie proces powstawania takiej sałatki, wtedy od razu zrozumiecie o co chodzi.

Sałatka owocowa - sposób przygotowania**:

  • Jabłko - umyj, wytrzyj, wydłub gniazdo, pokrój w kostkę.
  • Gruszka - umyj, wytrzyj, obierz owoc ze skórki, wydłub gniazdo, pokrój w kostkę.
  • Śliwka - umyj, wytrzyj, wydłub pestkę, pokrój w kostkę.
  • Kiwi - przekrój, wyjmij owoc za pomocą łyżki, pokrój w plastry, a następnie każdy podziel na cztery części.
  • Mango - umyj, wytrzyj, obierz owoc ze skórki, wydłub pestkę, pokrój w kostkę.
  • Banan - obierz owoc ze skórki, poucinaj końce, pokrój w plastry.
  • Ananas - łohoho, wiecie co? darujmy to sobie... no dobrze, dla dociekliwych: jak świeży to - weź maczetę, zetnij górę, pociachaj skórę, powyrzynaj pozostałości (brzmi to jak opis morderstwa rytualnego hmm), usuń środek, pokrój w kostkę; jak z puszki - pokrój w kostkę, jeśli jest w plastrach.
  • Brzoskwinia/Nektarynka - obierz owoc ze skórki (nektarynki nie trzeba obierać), wydłub pestkę, pokrój w kostkę; jeśli jest z puszki (brzoskwinia) - pokrój w kostkę.
  • Winogrona - zerwij z gałązki, umyj, osusz; jak małe - nie musisz nic więcej robić; jak duże - przekrój.
  • Mandarynki/Pomarańcze - obierz owoc ze skóry, rozdziel, wydłub pestki, każdą cząstkę przekrój lub podziel na trzy.
  • Melon - obierz owoc ze skóry, wydłub pestkę, pokrój w kostkę.
  • Pitaja - owoc tylko do dekoracji, bo w smaku jest naprawdę nijaki. Pitaję przekrawamy na pół, łyżeczką wydobywamy miąższ, formując go w małe kulki lub wyciągamy miąższ za pomocą dużej łyżki i kroimy w plasterki.
  • Papaja - obierz owoc ze skóry, usuń pestki, pokrój w kostkę.
  • Pomelo - obierz owoc ze skóry, rozdziel, wydłub pestki, każdą cząstkę podziel na trzy.
  • Kaki - usuń szypułkę, umyj, obierz owoc ze skóry, pokrój w kostkę.
  • Arbuz - serio tego chcecie? To przynajmniej zlitujcie się nad sobą i kupcie tylko połówkę albo ćwiartkę. Oddzielamy miąższ od skóry, usuwamy pestki i kroimy arbuza w kostkę.
  • Borówki - umyj, osusz.
  • Maliny - to naprawdę kiepski pomysł. Ładnie wyglądają tylko na zdjęciu i to tylko wtedy, gdy się z nimi będziecie obchodzili jak z jajkiem. Są zbyt delikatne do sałatki. Mają ładny kolor, to prawda, ale gdy tylko je wymieszacie z resztą owoców, pozostanie po nich malinowa breja. No, ale jeśli koniecznie chcecie je dodać do sałatki to wystarczy, że je delikatnie opłuczecie i pozostawicie do wyschnięcia.
  • Truskawki - usuń szypułki, umyj, pozostaw do wyschnięcia, przekrój.
  • Grejpfrut - obierz owoc ze skóry, rozdziel, wydłub pestki, każdą cząstkę podziel na trzy.
  • Granat - podziel na cztery części, wyłuskaj ziarenka, uważaj by nie przykleiła się do nich gorzka błonka.
  • Liczi - usuń skorupkę, delikatnie natnij miąższ wokół pestki, usuń pestkę (uwaga! pestka jest trująca, zwróćcie więc uwagę, by jej nie naciąć). Miąższ możemy przekroić lub dodać w całości.

** Odpowiadając na niezadane pytanie: nie, nie trzeba, możecie wybrać tylko kilka, a możecie użyć wszystkich. Po prostu wymieniam tutaj wszystkie składniki, z których robi się sałatki owocowe. No dobra, tak z ręką na sercu: miało być przytłaczająco, żeby ostatecznie zniechęcić Was do tych sałatek. Udało się?

Grafika: Scoffer (wykorzystane zdjęcia autorstwa: engin akyurt, Henryk Niestrój z Pixabay).


środa, 26 czerwca 2019

Nie przepadam za papryką, ale węgierskie pasty paprykowe po prostu wymiatają w kosmos. Niezależnie od producenta do wyboru mamy wersję łagodną i ostrą. Legenda głosi, że kiedyś istniała pasta tak ostra, że wystarczyło dodać jej odrobinę (tak wielkości ziarnka grochu) do jajecznicy na pięć osób i to było aż nadto. Cóż na razie jest to tylko rodzinna legenda. Może to był wyrób miejscowy, tylko dla wybrańców? Może kubki smakowe trochę się wypaliły od nadmiaru wrażeń? Może producent zmienił skład, a może to papryczki 30 lat temu były ostrzejsze? W każdym razie nawet najostrzejsza pasta paprykowa nie jest wystarczająco ostra dla mojego wuja.
Pomijając ten drobny szczegół gorąco polecam piekielne pasty węgierskie - wystarczająco piekielne dla zwykłego zjadacza chleba. I słone. Nie mogę tu nie wspomnieć o cudownej słoności, która nawet mnie ukontentowała i wprawiła w błogostan.

Z czym się to je?

Przede wszystkim jest to świetny dodatek do mięsa, jajecznicy, kanapek, zupy, gulaszu, pizzy, tostów, zapiekanek, frytek, a także do sosu jogurtowego. Pastę można też połączyć z majonezem, by dodać trochę pikanterii do tego związku olejowo-żółtkowego.
Tak naprawdę pastę paprykową możemy spokojnie dodać tam, gdzie mile widziana jest papryka i sól. Ogranicza nas więc tylko nasza wyobraźnia.

Znane marki

W sprzedaży dostępne są trzy marki: Univer, Kalocsai i Vega. Każda pasta ma dwa warianty: pikantny (csípős) i łagodny (csemege).

Grafika: Scoffer

sobota, 15 czerwca 2019

Szok i niedowierzanie! Zaraz wyjaśnię dlaczego.
Po pierwsze: są to warzywa na patelnię, które w składzie nie mają taniego zapychacza jakim jest marchewka (a myślicie, że dlaczego tak ją wpychają do każdej paczki z mrożonymi warzywami?).
Po drugie: nie ma tu cebuli (hurra!), którą też maniakalnie wciskają w każdy możliwy zestaw obiadowy (co jest istną dyskryminacją osób, które nie znoszą smaku smażonej bądź duszonej cebuli).
Po trzecie: nie ma papryki. Ani czerwonej, ani zielonej, ani tym bardziej żółtej. Tak, ja też jestem w szoku. Warzywa na patelnię bez papryki to prawdziwy ewenement. 
Mroźna Kraina ewidentnie uczyniła ukłon dla swoich co bardziej wybrednych klientów. Wspaniały gest, szkoda, że z dostępnością gorzej (a może ja mam tylko takiego pecha? Na cztery Biedronki tylko w jednej z nich była wyżej i niżej wspomniana mieszanka).

Dokładna nazwa mrożonki to: WARZYWA NA PATELNIĘ Z ZIARNAMI W SOSIE.
W składzie znajdziemy następujące warzywa i nasiona: groszek zielony, kukurydzę, fasolę płaskostrąkową zieloną, nasiona soi, fasolę czerwoną, nasiona słonecznika, nasiona lnu.
Zdecydowanie przeważa tu kolor zielony. Dlaczego to podkreślam? Idąc za radą niesamowitego sprzedawcy gorących kiełbasek Gardło Sobie Podrzynam Dibblera: "Przecież warto chyba dodać trochę koloru do opowieści, prawda? Ludzie lubią kolory". Tak, ten też był zielony, panie Dibbler.
Przy okazji wszystkich fanów i przyszłych fanów twórczości Pratchetta zapraszam do lektury "Absurdalnie zabawnych cytatów kulinarnych ze Świata Dysku".


* Proszę, wyprowadźcie mnie z błędu. Proszę, proszę, proszę!

Artykuł nie jest sponsorowany. Tak jak wszystkie artykuły na moich blogach. Miłość do zielonych warzyw i nienawiść do marchewki, cebuli i papryki pochodzi prosto z mojego serduszka. Mroźna Kraino (mrug, mrug) możesz się zrewanżować, najlepiej w naturze :D

Zdjęcia: Scoffer


niedziela, 7 kwietnia 2019


Składniki (proporcje tak pi razy drzwi):

  • 2 kopiaste, duże łyżki majonezu (można też zrobić pół na pół z jogurtem typu greckiego)
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 duży ząbek czosnku

Przygotowanie:

Składniki ze sobą mieszamy. Czosnek koniecznie wyciskamy przez praskę! Mieszając rozcieramy czosnek z solą na ściance naczynia. Próbujemy sosu i jeśli jest ok to ok, jeśli jest za ostry dodajemy majonezu lub jogurtu, jeśli jest za gęsty dodajemy więcej soku z cytryny, jeśli zbyt delikatny dodajemy więcej czosnku, a co do soli to z pewnością wiecie sami (czyt. solimy ile wlezie).
I w ten oto prosty sposób powstało arcydzieło kulinarne, które dumnie mogę nazwać sosem z lekką nutką cytradencji. Idealny na letnie wieczory, do odstraszania komarów.

Zdjęcie: Scoffer

poniedziałek, 18 marca 2019

Zupa pomidorowa z chińskim makaronem ryżowym, serem pleśniowym i żółtym - idealny obiad dla leniwych i tych nieszczęśników, którzy nie mają mikrofalówki w pracy



Składniki:

  • Zupa pomidorowa (2l wody, 2 pałki z kurczaka, 2 marchewki, ćwiartka selera, pietruszka, kawałek pora, cebula, kartonik 500ml przecieru pomidorowego, może być śmietanka 30% albo śmietana 18%, pieprz mielony, sól morska, pół kostki bulionowej, maggi, 2 ziarenka ziela angielskiego, 3 ziarenka pieprzu czarnego, 2 liście laurowe, 2 ziarenka jałowca)
  • Chiński makaron ryżowy: ten z cienkimi nitkami
  • Ser pleśniowy: Lazur albo Rokpol
  • Ser żółty: dowolny gatunek, byleby nie był zbyt tłusty i mdły (i to ma być ser! a nie jakiś produkt seropodobny, tfu) 
  • grzanki
  • natka pietruszki

Jak robimy nieszczęsną zupę:

Wrzucamy wszystko do garnka i gotujemy. Tzn. może nie wszystko na raz, ale "wrzucanie" uznajmy za ogólną zasadę gotowania. No więc, na pierwszy rzut idą warzywa, czyli marchewki, seler, pietruszka, por i cebula (jak ktoś chce może ją trochę opalić, ale jak dla mnie szkoda zachodu), potem dajemy coś z kością (dziś mogą być pałki) - radzę uprzednio mięso obmyć pod ciepłą wodą (jakoś tak bardziej higienicznie się wtedy robi w kuchni). 
Gotujemy na małym ogniu (ha! nie ma czegoś takiego jak mały ogień na mojej kuchence indukcyjnej - muszę gotować bez przykrywki. Przenośne kuchenki indukcyjne to ZUO!), przez przynajmniej 45 minut.
Po mniej więcej 35 minutach dodajemy zioła i przyprawy, ogólnie wrzucamy wszystko co jest między nawiasami, a czego wcześniej nie wrzuciliśmy (oprócz śmietanki i przecieru). Potem dodajemy przecier, zasysamy kartonikiem trochę zupy, żeby wypłukać to co zostało między ściankami i wlewamy z powrotem do zupy.
Gotujemy i gdy się już nagotowaliśmy dodajemy trochę śmietanki albo śmietany (śmietanę trzeba uprzednio zahartować, dlatego ja zazwyczaj dodaję śmietankę - z czystej przyjemności lenistwa).
I to tyle w temacie robienia czystej pomidorowej.

Pomidorowa z dodatkami:

Na talerz lub do miseczki wysypujemy chiński makaron ryżowy (proponuję użyć w tym celu nożyc/nożyczek, gdyż po co się męczyć ręcznym łamaniem nitek?;). Następnie wrzucamy pokrojony w kostki, paski lub w sposób fantazyjny nasz fantastyczny, jedynie prawdziwy żółty ser. Dodajemy w sposób dowolny ser pleśniowy i zalewamy to wszystko gorącą zupą. Czekamy 3 minuty aż makaron zrobi się miękki, dodajemy natkę z pietruszki i grzanki (jeśli tego dnia mamy na nie ochotę) i możemy już zupełnie oficjalnie rozkoszować się pomidorowym arcydziełem kulinarnym.

O co chodzi z tymi nieszczęśnikami bez mikrofalówki w pracy?

Ano chodzi o to, że tak wykwintne danie można zrobić wszędzie, o ile jest się posiadaczem termosu. Mówię to całkiem serio, gdyż czasem umykają nam tak proste rozwiązania jak np. zupa w termosie. A chiński makaron ryżowy jest rozwiązaniem wprost cudownie banalnym - zalewasz i gotowe! I w ten sposób możesz mieć ciepły i świeży posiłek, nawet gdy nie masz możliwości, by coś sobie odgrzać.

Zdjęcie: Scoffer

Popularne Posty

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.